Показаны сообщения с ярлыком rozrywka. Показать все сообщения
Показаны сообщения с ярлыком rozrywka. Показать все сообщения

17 мар. 2014 г.

Moja nowa książka

Otóż, moi drodzy, napisałem książkę, coś w rodzaju poradnika. To znaczy, napisaliśmy, wraz moim przyjacielem Sergiuszem, znanym na Ukrainie uzdrowicielem, ekstrasensą i instruktorem różnego rodzaju praktyk rozwojowych. Większą część książki była gotowa dawno temu, a jednak kwestia wydania przez dłuższy czas pozostawała niezałatwiona. Poradnik zobaczył świat dopiero w środku stycznia 2014, akurat przed moim wyjazdem do Indii. Jutro (18 marca) wracam do domu, więc w końcu będzie mógł wysłać nasze „dzieło” zainteresowanym :)


Książka jest po rosyjsku. Tytuł brzmi "Даю установку – ЖГИ! или Как стать волшебником за 27 минут". Pierwszej części nazwy nie potrafię dobrze przetłumaczyć, druga zaś jest łatwiejsza: „Jak zostać czarodziejem w 27 minut”. O czym piszemy? O spełnieniu marzeń (nawet tych dziecięcych i bajkowych), o stosunkach, o uzdrowieniach, o pieniądzach, o tym, jak pomóc sobie i swoim bliskim...

Jako miłośnik języków, tłumacz i specjalista od szybkiej nauki, nie mogłem nie wspomnieć o swoim ulubionym temacie :) Przecież języków obcych prędzej czy później próbuje się uczyć prawie każdy, a jednak osoba która z tej nauki potrafi korzystać „w prawdziwym życiu”, płynnie posługując się chociaż kilku językami, wciąż jeszcze zbudza zachwyt, niczym prawdziwy czarodziej. Zatem powiedziałem trochę o tym, w jaki sposób zainteresowałem się angielskim, o tym, w jaki sposób 11 lat temu szybko podniosłem swój poziom znajomości języka, a nawet o tym, skąd się wzięło moje zainteresowanie tłumaczeniami ustnymi.

Pojawiają się w książce także tematy autostopu i podróży. Wielkim ekspertem w tej dziedzinie dla mnie jest i zawsze będzie Aleksander Kvartalny, mój kolega z Białorusi (między innymi – profesjonalny tłumacz symultaniczny), dlatego przytoczyłem do naszych z Sergiuszem rozważań spory cytat z jego wielojęzycznego bloga. Jako couchsurfer, powiedziałem słów kilka o Couchsurfingu, o życzliwości polskich hostów, w tym nawet kotów i psów :)

Couchsurferzy różnych gatunków, łączcie sie!
Tatjana (moja mama) i Betty. Gdańsk 2013 

Co tydzień dostaję opinie czytelników. Wszyscy zgadzają się co najmniej w jednym: książka szybko i łatwo się czyta, jak gdyby zaprosiliśmy czytelnika do siebie na herbatkę. I rzeczywiście: podstawowym źródłem tekstu są spisane nagrania naszych rozmów, zredagowane i strukturowane przeze mnie. Celowo nie zmieniałem stylu – książka jest napisana żywym językiem dla żywych ludzi, tak że przyda się uczącym się rosyjskiego.

Większość egzemplarzy przyszli czytelnicy wykupili jeszcze przed publikacją, ale chyba paredziesiąt sztuk jeszcze mamy. Tak że przyjmuję zamówienia :)

Za jeden egzemplarz prosimy: 20 złotych + dostawa 7 zł, (razem — magiczna liczba 27 :) Płatność prelewem na polskie konto lub PayPal; moi Skype-uczniowie zwykle dobre z tym sobie radzą, tak że nie musi być problemu. Wypełnij formularz poniżej, a dostaniesz maila z numerem konta.





Pozdrawiam wszystkich z Vrindavany i zaczynam pakować plecak. A przy okazji zapraszam na lekcje online :)

19 дек. 2012 г.

Koniec Świata

Zbiża się kolejny Koniec Świata, wielkie międzynarodowe święto ruchome, czas na różnego rodzaju makabryczne żarty.

A skoro jest okazja, to dlaczego by z niej nie skorzystać? Dowiesz się dzisiaj, co jest korzeniem wszystkiego zła. A dokładniej, nie "co", tylko "kto".

TŁUMACZE.

Muszę się przyznać: 8 lat temu sprzedałem duszę podejmując pierwsze kroki w tym diabelskim zawodzie, i dopiero odtąd w moim życiu wszystko jest git. Mniejsze o to, czas na oglądanie filmika (jest po rosyjsku + ma angielskie napisy):


Pokazała mi go parę miesięcy temu pewna dziewczyna, która sensu stricto tłumaczką nie jest, ale skoro ma dyplom nauczycielki angielskiego i niemieckiego, zdarzało jej się parę razy robić tłumaczenia ustne. Najśmieśnejsze jest to, że w tamtej cwili nie do końca zdawała sobię sprawę, że to tylko żart — myślała że filmik wyraża czyjeś prawdziwe zdanie :)

A na poważnie, jest to świetną parodią na setki i tysięcy rozmaitych "sensacj", które można zobaczyć w rosyjskiej telewizji. Przecież muszą coś nadawać oprócz wiadomości, zawsze ułożonych wegług tego samego schematu:


Przy okazji zapraszam na kanał My Duck's Vision. Znajdziesz tam dużo więcej dobrych żartów.

Szczęśliwej apokalipsy wszystkim!

6 дек. 2012 г.

Śmieszne kanały na YouTube: +100500 vs Equals Three

Już od dwóch lat oglądam dwa humorystyczne kanały na YouTube — nazwy podałem w tytule. Uważam, że oprócz świetnej rozrywki są oni cennym źródłem słownictwa kolokwialnego i języka w ogóle.

Equals Three wymyślił w roku 2008 niejaki Ray William Johnson. W 2010, gdy jego show stało się co nieco popularne, młody Rosjanin Maksim Gołopołosow, oglądając go, spontanicznie wpadł na pomysł robienia czegoś takiego po rosyjsku. Wikipedia wspomina o początkach owego projektu w taki sposób:

Первые выпуски снимались на видеокамеру, которую Максим брал у своего соседа. В качестве штатива он использовал книги, поставленные на принтер, а для освещения — два светильника, с которых постоянно приходилось снимать плафоны.

Tak wyglądał odcinek nr 9, od którego zaczeła się moja znajomość z +100500 (akurat wtedy autor kupił sobie pierwszą kamerę):


Ponieważ Gołopołosow nie ukrywał, skąd pochodził jego pomysł, w tym samym czasie (pod koniec 2010) poznałem oryginalne Equals Three. Nad amerykańskim kanałem pracował już zespół profesjonalistów, Maks zaś robił wszystko po amatorsku, z kolegami, dlatego poziomy techniczne nie możemy porównywać. Oto odcinek z lutego 2011 (wybrałem go z powodu polskiego filmika na samym początku):


Już wtedy można było zauważyć, że te kanały nie tylko odzwierciedlały język młodzieży, ale miały na niego poważny wpływ, zmieniając częstotliwość już istniejących zwrotów i wprowadzając do użytku zupełnie nowe, czasem nawet wymwyślone przez autorów :)

Rrecz jasna, styl kanałów nieco się różnił od samego początku, między innymi z powodu języka: angielski ma o wiele prostszy system przekleństw, więc żeby było śmieszne dla masowego odbiorcy, potrzeba dużo żartów o seksie. Rosyjski zaś ma dużo wulgaryzmów i żargonizmów + rozbudowany system słowotwórstwa = możliwość wymyślania coraz nowych śmiesznych przekleństw :) Dlatego +100500 jest, że tak powiem, bardziej językowym, niż jego amerykański odpowiednik.

Cikawym jest także dalsze rozwój obu projektów. Korzystając ze swojej popularności, Ray zrobił kilka innych ciekawych rzeczy — między innymi nagrał paredziesiąt piosenek i teledysków w ramach projektu Your Favorite Martian (niektóre z tych piosenek były w miarę śmieszne, reszta — tak sobie). Gołopołosow zaś skorzystał z sytuacji lepiej: założył firmę Caramba Media, która dzięki stronie carambatv.ru została najlepszym startapem roku 2011 w całym rosyjskojęzycznym internecie. Strona zrzesza wiele mniejszych projektów (między innymi nawet angielską wersję +100500 oraz tłumaczenie odcinków Equals Three na rosyjski); niektóre idą dobrze, niektóre średnio, ale together everyone achieves more, jak to się mówi. Jako przykład mogę podać jeden z kanałów CarambaTV  100500 Pytań:


Jak Equals Three i +100500 wyglądają teraz? Zachęcam do oglądania pary nowszych odcinków. Tutaj Ray:


A tutaj Maksim:


Nie chcę powiedzieć, że któryś z tych kanałów jest "dobry", a drugi "zły"; oglądam oba. Zauważe tylko, że RWJ w Polsce jest o wiele popularniejszy, niż +100500 — głównie z powodu języka, oraz ogólnej tendencji rozpowszechnienia mody z zachodu na wschód, a nie odwrotnie. Znajomość rosyjskiego daje Ci szerszy wybór.

29 мая 2012 г.

Zupełnie inny rosyjski

Dzisiaj będzie mówił o pewnej niezwykłej odmianie języka rosyjskiego. O takiej, która z pewnością nie znajdzie się w podręcznikach, a jednak potrafi zafascynować :)

Chodzi mi o "rastamańskie baśni ludowe" autorstwa Dmitrija Hajduka [nie]zwykłego tłumacza ze wschodniej Ukrainy. Specyficzna stylistyka, słownictwo i sposób mówienia w idealny sposób służą do przekazywania narkotycznych wizji :)

Nie zrozumcie mnie źle: nie zachęcam do palenia zioła i sam go nie palę; cała magią tutaj polega na tym, że już same teksty/nagrania Hajduka wystarczą, by zasmakować zupełnie innej rzeczywistości.

Sam Hajduk opowiada o genezie tego "gatunku literackiego" w taki sposób (cytaty z wywiadu):

Думаю, меня подтолкнул к этому сборник «Заветные русские сказки» Александра Афанасьева. В перестройку его переиздали сразу несколько издательств, в том числе «Миф», в котором я работал. Это не вошедшие в четырёхтомное собрание сказки с матюгами и антиклерикальными мотивами — то, что тогда и сейчас, наверное, нельзя издавать. Они сильно напоминали тот фольклор, который был вокруг меня. Я подумал: а чего, собственного говоря, теряю материал? Ну и занялся им.
[Меня окружала] полтавская тусовка. Такая тусовка есть в любом городе — люди, которые непонятно чем занимаются. Тогда до Полтавы добрались песни Геры Моралеса, вот тусовку и пробило, что они растаманы. Потом, когда я несколько текстов, родившихся в ней, оформил, встал вопрос, как их назвать. Назвал растаманскими народными сказками. С тех пор так и пошло.
В середине 90-х, вообще-то говоря, меня и заинтересовала полная чушь. Я не писал сказки, а расшифровывал результаты наших бесед с магнитофонной ленты, в дальнейшем оформляя их в читабельные тексты. Они и привлекли меня тем, что выглядели полной чушью. Возможно, именно поэтому понравились широкой общественности.
Это фольклористика, причём не совсем честная. Тексты типа магнитофонных расшифровок. Только они редактированные, в них выстроен сюжет, убраны повторы. Короче говоря, из них сделан читабельный текст. Так поступали братья Гримм, в частности. У меня есть несколько своих текстов, которые я включил в сборник растаманских сказок: «Регулярная шизофрения» и «Про одинаковых людей».

Z tych "naprawdę jego" tekstów "Regularna schizofrenia" wydaje mi się dość ciekawa, dlatego że można ją odczytać jako alegorię do naszej obsesyjnej potrzeby mówienia w innych językach (a w moim przypadku — także zamieszkania w dwóch państwach na przemian :)


Bajki Hajduka są dobrym narzędziem do nauki języka, ponieważ przeważna większość z nich ma zarówno wersję tekstową jak i nagranie mp3 lub nawet wideo. Głowne źródła już podaję: strona Rastaman Tales, blog Hajduka na LiveJournal oraz jego świeżo otwarta strona na PodFM. Na blogu możecie między innymi znaleźć informacje o tym, jak zorganizować wystąpienie Hajduka na żywo w swoim mieście :)

Jeśli nie łatwo wam idzie z tym "alternatywnym rosyjskim", mogę zaproponować niektóre utwory w bardzo dobrym tłumaczeniu Jacka Podsiadła (właśnie wczoraj kupiłem ebook na Gandalfie). A tutaj można sobię ściągnąć bezpłatny fragment. Ja także sobie pozwolę na koniec wpisu zacytować kawałeczek jednego akapitu:
A psychiater mówi: a jakie znów wariatkowo? Tu nie ma żadnego wariatkowa. Wtedy partyzant mówi: bez kitu, co to za bajer? Wariatkowa nie ma, a psychiater jest. A psychiater mu mówi: psychiatra żadnego też nie ma. I sanitariuszy nie ma. I tych, Niemców także nie ma. Ani Rosjan wcale nie ma. Ani Żydów wcale nie ma. I Czeczenów także nie ma. I Kazachów także nie ma. I Ormianów także nie ma. I Francuzów także nie ma. I Japońców także nie ma. I Chińczyków także nie ma. I Koreańczyków nie ma. I Wietnamców także nie ma. Tu partyzant załapuje ten rytm i zaczyna go wystukiwać. A psychiater łapie się za gitarę, i robi się małe jam-session na półtorej godzinki. A potem partyzant pyta: to powiedz, ale bez kitu, nie ma tu Niemców? A psychiater odpowiada: bez kitu, nie ma. I mnie nie ma. I ciebie nie ma. A jest tylko jedna wielka, globalna ściema, to tylko taki bajer, że coś gdzieś jest. A tak naprawdę nigdzie niczego nie ma, ot co. Tylko zakumaj, gościu, jak klawo: wogle nigdzie niczego absolutnie nie ma.

5 мая 2012 г.

Władimir Żyrinowski o zapożyczeniach językowych

Rosyjski mistrz populizmu Władimir Wolfowicz Żyrinowski ma swoje zdanie o języku! Poniżej przedstawiam kompilację wycinków z jego wystąpienia w Państwowym Instytucie Języka Rosyjskiego im. Puszkina. 


Ciekawie, że na samym początku wspomina o tym, że w Polsce zwiększa się liczba studentów filologii rosyjskiej :)

Oczywiście, Żyrinowskiemu obojętnie o czym mówić, grunt by było show. Ale niektóre z jego uwag są naprawdę słuszne!


Wielkim zaskoczeniem dla mnie było to, że Żyrik naprawdę jest filologiem. To znaczy, pierwszym kierunkiem, który ukończył, była... filologia języka tureckiego :) Oprócz tureckiego nasz piękny turkolog rzekomo włada niemieckim, francuskim i angielskim. Ocenić stopień jego znajomości tych języków można na podstawie poniższego filmika:


Moim zdaniem, jego turecczyzna jest nijaka, tym bardziej jak na turkologa (co wcale nie musi dziwić bo przecież gdzie on z niej korzysta?). Za to francuski brzmi całkiem zabawnie, a nawet naturalnie.

Tradycyjnie polecam czytanie artykułu o Żyrinowskim na Lurkmorze. Nie wiecie jeszcze, czym jest Lurkmore? Odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu o humorze.

30 апр. 2012 г.

Tajemnica humoru

Zawsze utrzymywałem, że najśmieszniejsze żarty to te, które na 100% składają się z prawdy. Właśnie dlatego lubię strony typu lurkmore.to. Czyli takie, na których jedna z głównych zasad polega na tym, żeby nic nie wymyślac. Oto cytat z "regulaminu" strony:
Статья не должна быть серьезной, не должна состоять из унылых графиков и непонятных наукообразных слов — статья должна рассказывать Правду. То есть, если серьезно, — отражать хотя бы одну из существующих точек зрения. Нет, мы, конечно, любим лулзы. Даже очень. Собственно говоря, ради них мы все это и делаем. Но нам важна и точность информации. Если предмет статьи предполагает что-то, официально не соответствующее действительности, — так и напишите.
Rosyjski Lurkmore jest obecnie chyba najbardziej autorytatywnym źródłem wiedzy nt. różnorakich memów internetowych. Na szczęście, memy nie są jedynym tematem strony: autorzy piszą o wszystkim, od fizyki i matematyki do polityki i biznesu. Nie będę przesadzał: nie wszystkie tamtejsze artykuły są udane i wartościowe (co nie powinno być wielkim zaskoczeniem w przypadku strony, napisać na której może każdy). A jednak nie przeszkadza mi to znów i znów czytać Lurk :)

Ciekawy jest sposób, w jaki o tej stronie się dowiedziałem. Dwaj faceci z rosyjskiego miasta, o którym wiedziałem tyle co nic (dlatego że nie jest stolicą ani byłą stolicą) sugerowali mi czytanie artykułu o ich mieście na lurkmorze. Był to według nich najszybszy sposób dowiedzieć się o ich mieście jak najwięcej. I mieli rację: na Wikipedii może być więcej informacji, ale treści z lurkmore (i im podobne) docierają do świadomości łatwiej i pozostają na dłużej.

Z tego samego powodu bardzo podobały mi się wykłady z filozofii na mojej pierwszej uczelni wyższej, Winnickim Uniwersytecie Technicznym. Oto krótki cytat z moich wspomnień o wykładowcy (w jęz. ukraińskim):
Вибрана і підготована інформація, цікаві домашні завдання, глибокий і гучний голос, чудова українська, величезна кількість незвичайних і смішних дотепів – все це мотивувало ходити на заняття значно сильніше, ніж оцінки і звичний студентський страх перед проблемами. Правду кажучи, я ходив не тільки на свої лекції і заняття – якщо була вільна пара, інколи приходив разом з іншою групою, а коли філософія вже закінчилася, інколи приходив послухати разом з молодшим курсом; Олег Ігорович не заперечував. Майже з першої лекції мені спало на думку нотувати найяскравіші його вислови в кінці конспекту – і я ні разу про таке рішення не шкодував.
Teraz też mam takich wykładowców. Józef Darski, Rigels Halili, Andrzej Buczyński  to tylko niepełna lista ludzi, na zajęciach których nie da się zasnąć. (Chociaż nie, kłamię: istnieje nawet coś w rodzaju nieoficjalnych mistrzostw ze snu na wykładach Darskiego; reguły polegają mniej więcej na tym, żeby wyspać się na wykładzie, gdzie wykładowca i studenci siedzą za jednym stołem, i nie zostać na tym przyłapanym. Ale to tak, na marginesie.) Niestety, w moim przypadku tym razem nie chodzi o oceny celujące: po prostu nie mam głowy do tych przedmiotów historyczno-politycznych, i uważam za szczęście, jeżeli się uda zaliczyć na "3"...

absolutny zwyciężca mistrzostw

Krótko mówiąc, już od dawna myślałem o roli poczucia humoru w uczeniu się, ale nie mogłem w dobry sposób tego sformułować. A dzisiaj niespodziewanie znałazłem na stronie Language Mastery TEDx-talk Chrisa Blissa, który znałazł odpowiednie słowa, by to wyjaśnić:


Mam wrażenie, że w przypadku nauki języków obcych pozytywne efekty humoru są jeszcze większe, niż w jakiejkolwiek innej dziedzinie. Przecież musimy spędzić z językiem wiele, ale to bardzo wiele godzin. Jak już powiedziałem w poprzednim wpisie, do zasilania pojazdu potrzeba paliwa, bo inaczej zbyt daleko nie zajedziemy. A co jest "paliwem" do nauki języka? Własne zainteresowania pozajęzykowe, humor i miłość. Może jeszcze coś, ale te trzy są zdecydowanie wśród najważniejszych.

Na sam koniec przytoczę krótki cytat z tego przemówienia:
Take a little bit of time each day and practice thinking funny!

25 апр. 2012 г.

Thinker Toys + tłumaczenia symultaniczne

Ostatnio zacząłem czytać książkę "Thinker Toys" (by Michael Michalko). W rosyjskim internecie, na szczęście, można znaleźć i ściągnąć prawie wszystko  mówiąc nawiasem, jest to poważny powód, żeby uczyć się rosyjskiego :) Autor omawia różne sposoby, dzięki którym możemy obudzić swój umysł i zmusić go do pracy. Na ile rozumiem początek książki, chodzi o to, by:
  1. Uświadomić sobie, że skuteczne działanie umysłu jest w ogóle możliwe;
  2. Zacząć robić niezwykłe rzeczy, lub też zwykłe rzeczy w niezwykły sposób.
W efekcie umysł, będąc zaskoczony takim niezwykłym przebiegiem sytuacji, nagle zaczyna działać. Proste, prawda?  :)

Żeby doświadczyć tego w praktyce, postanowiłem wybrać się z niezwykłym człowiekiem do niezwykłego miejsca. Z niezwykłymi ludźmi, jak się okazuje, często jest tak, że oni są bliżej, niż sobie wyobrażamy. Jako niezwykłe miejsce wybraliśmy warszawskie Muzeum Azji i Pacyfiku, znajdujące się na Starówce. Kushtar Mamytaliev, znany orędownik bahaizmu w Polsce, akurat pokazywał tam stary kirgiski film "Biały statek", zapewniając symultaniczne tłumaczenie z rosyjskiego (bo niestety nie wszystkich jeszcze w Warszawie nauczyłem tego pięknego języka :) Generalnie rzecz biorąc, uważam, że Kushtarowi dobrze poszło z tłumaczeniem (chociaż czasem było słabo go słychać). I teraz czas na krótką dygresję nt. tłumaczeń ustnych.

Kiedy słuchamy tłumaczenia z języka, który znamy, na inny język, który znamy nie gorzej, często może się wydawać, że wiele rzeczy przetłumaczylibyśmy lepiej od tłumacza. Tymczasem jest to najczęściej jedynie iluzja. Iluzję powoduję to, że nasz mózg przebywa w stanie relaksacji, podczas jak mózg tłumacza symultanicznego "haruje za czterech"  jak byłoby widać na elektroencefalogramie, cały mózg "płonie", i gdyby nawet doświadczony lekarz (taki, jak moja mama :)) to zobaczył, to pewnie zacząłby się martwić o zdrowie takiego człowieka :) Oto cytat z książki Kato Lomb:
Медицинские эксперименты установили, что во время работы пульс синхрониста достигает 160 ударов в минуту, что на 20 ударов больше, чем у штангистов в момент – только в один момент – поднятия тяжести, а энцефалограмма показывает необыкновенное и, по мнению некоторых специалистов, предельное сосредоточение центров мозга в одну-две ярчайших доминанты. После 15-20 минут работы в кабине загнанный мозг, властно требуя отдыха, включает охранительное торможение – наступает «мертвая точка», когда либо необходимо сдалать усилие воли, либо уступить. Поэтому на конференциях переводчики работают «экипажами» - от 2 до 4 человек на кабину.
Tak że gratulacje Kushtarowi, że spokojnie sobie poradził z półtoragodzinnym filmem :) A przy okazji polecam uprawianie tego jako ćwiczenia: tłumaczyć symultanicznie np. nagranie jakiegoś ciekawego wykładu z naszego ojczystego języka na język, którego się uczymy, na bieżąco notując miejsca, w których mamy trudności. Doświadczymy wtedy "na własnej skórze" momentu, gdy mózg po prostu się wyłącza, zobaczymy w praktyce, że możemy mieć dni lepsze lub gorsze pod względem językowym, a co najważniejsze, wiele razy się zdarzy, że szukane słówko  wydawałoby się, już dawno zapomniane  w odpowiednim momencie samo wskakuje do głowy, milisekundę przed tym, jak mamy go powiedzieć :)

Na sam koniec  element komiczny. W "Białym statku" jest moment, gdy dziewczyna imituje scenę z Bollywood. Tutaj trzeba powiedzieć, że w Związku Radzieckim, gdzie wszystko "obce" było oficjalnie krytykowane, władze jednak chętnie zezwalali na bollywood'zkie filmy jako opcję politycznie bezpiecznej rozrywki, a więc filmowa kultura Indii miała sporo fanów. Jednym z takich fanów od dziecka jest Baimurat Allaberiyev, kolejny emigrant z Azji Centralnej, internet-sensacja roku 2009. By długo nie gadać, po prostu wklejam filmik, który kilka lat temu uczynił Baimurata gwiazdą:




Kiedyś w "The New York Times" ukazał się bardzo wnikliwy artykuł o Bajmuracie. Jeśli macie czas, przeczytajcie go w całości. A tutaj podam tylko krótki cytat:
At 38, Mr. Allaberiyev looks like a much older man, with deep creases in his cheeks and a painfully bloodshot eye. But as soon as he begins to sing, he switches on like a light bulb. 

9 апр. 2012 г.

Językowe jaja

Przedstawione zdjęcie zrobiono w lipcu 2011-ego na Kolei Krugobajkalskiej (wspaniałe miejsce dla wypraw!). Ten w żółtym to ja, a ten z tyłu to flamedragon27, mój dobry kolega z Białorusi, aktywny podróżnik-autostoper, wielki specjalista od pogaduszek, medytacji i języków obcych. Kamerę trzyma prawdopodobnie nasza wspólna znajoma Jewgenija, świetna syberyjska dziennikarka. Jewgenija jest tak słodka, że swego czasu o jej uśmiechu ukazał się poemat. Ale nie o tym mowa.

w tle widać jezioro Bajkał

W poprzednim wpisie mówiłem o tym, jak ważne są znajomości z ludźmi, uczącymi się języków obcych. To takie proste, prawda? Jeśli chcesz być bogaty, warto zaprzyjaźnić się z tym, kto już jest bogaty; jeśli chcesz osiągnąć sukces w jodze, poznaj się z ludźmi, którzy już od dawna ją praktykują, itd. A dla uczących się języków obcych wielkim szczęściem jest spotkanie kogoś, kto tych języków się skutecznie uczy. Znajomość z Aleksandrem (którego nazywam "Саша Ювелир", choć on nie do końca się na to zgadza, zdając sobie sprawę z pochodzenia tego zwrotu) jest dla mnie taką właśnie inspiracją. Absolwent fakultetu tłumaczeń Mińskiego Państwowego Uniwersytetu Lingwistycznego, on świetnie włada angielskim, niemieckim i francuskim (radzi sobie nawet z symultanicznymi tłumaczeniami), uczy się również innych języków. Pewnego dnia, tuż przed ukończeniem studiów, Sasza dogadał się ze swoją wykładowczynią i zaprosił mnie do udziału w jednym z konwersatoriów na swojej uczelni. Byłem zaskoczony wysokim poziomem wiedzy i umiejętności, zarówno u studentów jak i wykładowczyni. I wszystko to w "zamkniętym i zacofanym kraju Łukaszenki"!

niezwykłe poczucie humoru i samoironia białoruskich studentów

Dzisiaj zechciało mi się zacytować napisany przez Saszę wielojęzyczny poemat. Podstawą jest język rosyjski (co uważam za bardzo dobry wybór dla rymowanego wiersza sylabotonicznego), w poszczególnych zwrotkach pojawiają się jednak "naleciałosci" z innych języków, z którymi autor przez dłuższy lub krótszy czas obcował.


Лінгвістычныя вычварэнні

Тёплая ночь на крыше многоэтажного дома
Лучшей весной за последние 23 года.
В деревне ждёт меня любимая Oma.
А Родина (слово) не от места, а рода.

Sitting at the bus stop, schreibe, пускаю слюни.
Плакать, кричать, смеяться - всё под дождём!
Истина есть в букваре и у Лао Цзюня.
Всё наладится, ведь мы все когда-то умрём.

Закрываю глаза. Вижу тебя и пои.
Каждый раз убеждаюсь в том, что лучшее в малом.
За дротам забаронены спіртныя напоі
Для проспавших без вести, без вести под одеялом.

Someone's lost their dog. Я же ищу бога.
Ich freue mich darüber, dass Sonne noch греет.
Also, что дорого мне? ДорогА дорОга,
А также восток, который напалмом алеет.

Я хочу быть с тобой, но поезд этот в огне.
Так уедем на нём па чыгунцы, ведущей в Крым.
Je ne mange pas six jours, tu me très bien connais.
Seni seviyorum - et encore teşekkür ederim.

В горах распустились тюльпаны. The world's in blossom.
Ты только скажи: пойду я туда напролом.
Time is almost up. Я готов побежать босым.
И, bridging the gap, прокричать שלום шалом!

السلام عليكم - peace upon you! And peace on Youtube!
Мир в Бейруте скорее пришелец в камнях Баальбека.
Ах, лучше б, наверно, я в Глазго сходил на U2.
"What is life? Why I'm here? Who am I?" - пытанні-здзекі.

Оставалось рукой подать до телепортации.
Я жду, что ты позвонишь, но это опасно.
Люди, смотрите в небо - без мотивации!
Живите этим мгновеньем - оно прекрасно! 8)

(c) 28.05.11

Teraz czas na mój krótki komentarz. Oczywiście, nie jest to metoda nauki języków (chociaż w pewien sposób pomaga uczeniu się szybkiego przełączenia z jednego języka na inny, czyli bardzo ważnej umiejętności, w szczególności dla tłumaczy ustnych). Jest to raczej sposób na pochwalenie się już osiągniętym rezultatem. Zdaję sobie sprawę również z tego, że niektóre z wykorzystanych języków autor może znać w stopniu bardzo słabym lub nie znać w ogóle. A jednak pisanie oraz czytanie czegoś takiego może się okazać świetną przygodą intelektualną, oraz metodą na promowanie języków obcych w swoim otoczeniu. To samo dotyczy wielu innych zabaw językowych, o których mam zamiar kiedyś tutaj napisać. 

Na sam koniec zachęcam do bliższego zapoznania się z blogiem Saszy. Można tam przeczytać bardzo interesujące wspomnienia z jego studiów (w języku rosyjskim), oraz ściagnąć jego liczne prace w języku angielskim.

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Hosted Desktop