Показаны сообщения с ярлыком rosyjski. Показать все сообщения
Показаны сообщения с ярлыком rosyjski. Показать все сообщения

15 февр. 2015 г.

Poranne strony

W tym wpisie krótko opowiem o pewnej praktyce — swego rodzaju codziennym ćwiczeniu — która wzbudziła we mnie prawdziwy zachwyt kilka miesięcy temu, mniej więcej pod koniec listopada 2014. Dzieliłem się tą informacją już z wieloma osobami, między innymi z moimi uczniami. A więc dołączę także dość spory cytat z wypowiedzi Grażyny, która z moją pomocą doskonali znajomość rosyjskiego; cytat będzie, oczywiście, po rosyjsku — bo jak się zna język na dobrym poziomie, potrzeba czasem w nim pisać i czytać, prawda? :)

Zaczęło się wszystko od artukułu „Dokąd prowadzą poranne strony” (znów po rosyjsku), który przeczytałem w moim ulubionym czasopismie internetowym „Жить интересно” („Żyć jest ciekawie”). Autorka artykułu, Swietłana Pokrewskaja, w bardzo inspirujący sposób opowiada o swoich doświadczeniach z metodą porannych stron, przede wszystkim w wersji oferowanej przez serwis 750words.com. Przeczytałem i... już nie mogłem nie spróbować sam.

Tak naprawdę to ćwiczenie po raz pierwszy opisała Julia Cameron w książce „The Artist’s Way” (tej książki jeszcze nie przeczytałem, ale za to przeczytałem inna; o tym za chwilę). Chodzi o to, by zaczynać dzień od napisania tekstu — co najmniej trzech stron, lub 750 słów — na dowolne tematy, które nas interesują. Nie muszą to być teksty, które chcemy komuś pokazać, ani nie muszą to być teksty dobrze napisane. Wręcz przeciwnie: możesz pisać różne bzdury, przekleństwa, narzekać, martwić się, i tak dalej — jeśli czujesz taką potrzebę.

W pewnym momencie zauważyłem, że nie wiedziałem, o czym będą moje następne 750 słów. To znaczy, dokładnie jak piszę Swietłana, pierwsze „wpisy” były wiadomo o czym — o tym, co mnie martwiło lub denerwowało, o bardziej lub mniej ukrytych myślach, które mogły chodzić po głowie 20 razy dziennie. Prawdziwa zabawa zaczyna się po kilku pierwszych tygodniach. Przecież nie będziesz pisać cały czas na te same tematy — dlatego czasem pojawiają się rzeczy zupełnie nowe i niespodziewane.

W jakim języku piszemy? Przede wszystkim w swoim. Chodzi nie tylko o język ojczysty; chodzi o tę jego odmianę, w której rozmawiamy ze sobą, z bliskimi przyjaciółmi, z mężem/żoną — mogą w nim być np. skróty myślowe, kolokwializmy, wymyślone przez nas słówka, nawiązania do wydarzeń, o których wie jedynie kilka osób, i tak dalej. Dopiero kiedy przyzwyczaimy się swobodnie pisać na dowolne tematy, można „podnieść poziom dziwności” — zacząć pisać w innych językach (przede wszystkim w tych, które już dobrze znamy).  W moim przypadku wszystko zaczęło się od ukraińskiego; później zauważyłem, że w języku angielskim to idzie szybciej, ponieważ słówka są krótszę :) Następnym krokiem były teksty po rosyjsku (no bo przecież lekcje z rosyjskiego online prowadzę!), potem także po polsku. Podobno jak było z wyborem tematów, w pewnym momencie doszło do tego, że już nie wiedziałem, w jakim języku będzie następny wpis.

W drugiej połowie stycznia, niestety, musiałem czasowo zrezygnować z praktyki, ponieważ miałem za dużo pracy, a poza tym zacząłem chodzić na basen itd., więc nie wiedziałem, jak to wszystko poukładać. A jednak chcę wrócić do porannych stron, dlatego że ta metoda naprawdę uskrzydla.


A teraz czas na notatki Grażyny. Z góry przepraszam tych, kto nie czyta (jeszcze?) po rosyjsku — i przy okazji zapraszam na lekcje rosyjskiego przes Skype :) Także potrzeba tutaj dodać, że zamiast wyrażenia „poranne strony” Grażyna stusuje bardziej rozpowszechnionej i bardziej ogólnej nazwy tej techniki — freewriting.

Я занялась фрирайтингом, чтобы доказать себе: я могу не только писать ежедневно, не зная заранее о чём, но и писать о своей жизни, о том, о чём я думаю. Может быть, открыть душу и писать обо всём, что меня волнует и раздражает...
Но прежде всего увидеть: есть ли в этом сила и эмоциональная свобода, о которой я столько читала? Могу ли я выбросить из головы всё, что меня мучит, а может быть, выбросить всё нехорошее, даже подсознательное?
Однако, к делу: как только я начала писать, быстро увидела, что написание 750 слов занимает около 30 минут. Это недолго. Сначала писала о том... что мне не о чем писать! Но как долго можно писать об этом? Недолго! Поэтому начала писать о том, что меня волнует в жизни, какие у меня планы, какие мечты. Потом о людях вокруг, моей семье, людях, жизни. Интересно, что увидела — когда пишешь, мысли становятся реальностью. Это даже пугает.
Если что-нибудь напишешь, становится легче на душе. Но на сегодняшний день я, боюсь, ещё не совсем откровенна перед собой. Боюсь, что мои слова — еще не совсем правда. Чувствую, что я чего-то опасаюсь. Но чего — ещё не знаю.
[...]
Есть такие моменты, когда мне вообще не хочется писать, когда я ненавижу это делать! Но если только удается перешагнуть этот барьер, бывает, начинаю писать с удовольствием. А бывает, что я не могу перестать писать, тогда во время письма ощущаю такое счастье, как будто узнала самые лучшие новости в жизни!
Независимо от того, хочется мне писать или нет, всегда, написав 750 слов, чувствую огромное удовольствие! У меня появляется ощущение хорошо сделанной работы. И даже если я больше ничего нового не почувствую, даже если не смогу перешагнуть барьер стыда перед самой собой, чтобы писать искреннее, даже если ничего больше не увижу – я буду писать дальше. Хотя бы только удовольствия ради. Хотя бы только для этого.

Jak mi się wydaje, bardzo inspirujące wyniki i to już po pierwszych tygodniach praktyki. Tak że zachęcam wszystkich do freewritingu, a szczególnie do napisania tzw. porannych stron.

Jena techniczna uwaga na koniec. Jeśli zastanawiasz się, gdzie i w jaki sposób pisać poranne strony — w zwykłym papierowym pamiętniku, w jakimś programie na komputerze, lub w końcu na stronie 750words.com, zdecydowanie polecam tę ostatnią opcję, szczególnie na początek. Dlaczego?

  • Serwis pomaga w zorganizowaniu się i motywuje do codziennego pisania. To jest bardzo ważne, dlatego że konsekwentne podejście jest kluczem do sukcesu z tą metodą (oraz wielu innych sukcesów życiowych :)
  • Problem ze zwykłym pamiętnikiem polega na tym, że ktoś może go znaleźć i przeczytać, a więc gdzieś na skraju Twojej świadomości będzie świecić się czerwona lampka: „nie możesz być do końca szczery”. Jeśli zaś założysz konto na 750words.com i wymyślisz wystarczająco dobre hasło, będziesz pewien, że nikt tego nie będzie czytał nawej po Twojej śmierci (akurat teraz u nas na Ukrainie to bardzo aktualny temat).
  • Podróżując / wyjeżdżając na dłużej za granicę nie będziesz musiał zabierać ze sobą papierowego pamiętnika, ani nie będziesz uzależniony od konkretnetnego komputera, na którym masz zainstalowany desktopowy pamiętnik. Możesz napisać, np. z urządzenia przenośnego. Jeśli jeden komputer Ci ukradną, a drugi się zepsuje, spokojnie napiszesz z trzeciego.
  • Mimo że 750word.com teraz niestety jest odpłatny dla nowych użytkowników, przez pierwszy miesiąc będziesz mógł korzystać za darmo. Nawet jeśli nie zaczniesz potem płacić, wszystkie Twoje wpisy będą nadal dostępne po zalogowaniu. A jeżeli chcesz kontynuować pisanie za darmo — po prostu co miesiąc zakładaj nowe konto i po sprawie :)

P.S. Jeśli zainteresował Cię temat szerzej rozumianego freewritingu, polecam książke Marka LevyegoAccidental Genius”. Miałem przyjemność ją przeczytać; jest tak dobra, że aż trudno w to uwierzyć! A tutaj sam Mark Levy:


17 мар. 2014 г.

Moja nowa książka

Otóż, moi drodzy, napisałem książkę, coś w rodzaju poradnika. To znaczy, napisaliśmy, wraz moim przyjacielem Sergiuszem, znanym na Ukrainie uzdrowicielem, ekstrasensą i instruktorem różnego rodzaju praktyk rozwojowych. Większą część książki była gotowa dawno temu, a jednak kwestia wydania przez dłuższy czas pozostawała niezałatwiona. Poradnik zobaczył świat dopiero w środku stycznia 2014, akurat przed moim wyjazdem do Indii. Jutro (18 marca) wracam do domu, więc w końcu będzie mógł wysłać nasze „dzieło” zainteresowanym :)


Książka jest po rosyjsku. Tytuł brzmi "Даю установку – ЖГИ! или Как стать волшебником за 27 минут". Pierwszej części nazwy nie potrafię dobrze przetłumaczyć, druga zaś jest łatwiejsza: „Jak zostać czarodziejem w 27 minut”. O czym piszemy? O spełnieniu marzeń (nawet tych dziecięcych i bajkowych), o stosunkach, o uzdrowieniach, o pieniądzach, o tym, jak pomóc sobie i swoim bliskim...

Jako miłośnik języków, tłumacz i specjalista od szybkiej nauki, nie mogłem nie wspomnieć o swoim ulubionym temacie :) Przecież języków obcych prędzej czy później próbuje się uczyć prawie każdy, a jednak osoba która z tej nauki potrafi korzystać „w prawdziwym życiu”, płynnie posługując się chociaż kilku językami, wciąż jeszcze zbudza zachwyt, niczym prawdziwy czarodziej. Zatem powiedziałem trochę o tym, w jaki sposób zainteresowałem się angielskim, o tym, w jaki sposób 11 lat temu szybko podniosłem swój poziom znajomości języka, a nawet o tym, skąd się wzięło moje zainteresowanie tłumaczeniami ustnymi.

Pojawiają się w książce także tematy autostopu i podróży. Wielkim ekspertem w tej dziedzinie dla mnie jest i zawsze będzie Aleksander Kvartalny, mój kolega z Białorusi (między innymi – profesjonalny tłumacz symultaniczny), dlatego przytoczyłem do naszych z Sergiuszem rozważań spory cytat z jego wielojęzycznego bloga. Jako couchsurfer, powiedziałem słów kilka o Couchsurfingu, o życzliwości polskich hostów, w tym nawet kotów i psów :)

Couchsurferzy różnych gatunków, łączcie sie!
Tatjana (moja mama) i Betty. Gdańsk 2013 

Co tydzień dostaję opinie czytelników. Wszyscy zgadzają się co najmniej w jednym: książka szybko i łatwo się czyta, jak gdyby zaprosiliśmy czytelnika do siebie na herbatkę. I rzeczywiście: podstawowym źródłem tekstu są spisane nagrania naszych rozmów, zredagowane i strukturowane przeze mnie. Celowo nie zmieniałem stylu – książka jest napisana żywym językiem dla żywych ludzi, tak że przyda się uczącym się rosyjskiego.

Większość egzemplarzy przyszli czytelnicy wykupili jeszcze przed publikacją, ale chyba paredziesiąt sztuk jeszcze mamy. Tak że przyjmuję zamówienia :)

Za jeden egzemplarz prosimy: 20 złotych + dostawa 7 zł, (razem — magiczna liczba 27 :) Płatność prelewem na polskie konto lub PayPal; moi Skype-uczniowie zwykle dobre z tym sobie radzą, tak że nie musi być problemu. Wypełnij formularz poniżej, a dostaniesz maila z numerem konta.





Pozdrawiam wszystkich z Vrindavany i zaczynam pakować plecak. A przy okazji zapraszam na lekcje online :)

4 дек. 2013 г.

Zapraszam do nauki

Już prawie od roku mnie tu nie było. Jedno z najczęściej zadawanych pytań, które od czasu do czasu dostawałem mailowo, to pytanie o lekcje – czy są nadal aktualne. Tak, jak najbardziej są :)

Jak wyglądają lekcje?
O lekcjach zawsze można było trochę przeczytać tutaj, dzisiaj zaś opiszę je trochę dokładniej.

Zajęcia wyglądają... różnie. Z początkującymi ściślej trzymamy się podręczników, z bardziej zaawanowanymi – korzystamy z bardzo różnych źródeł (np. mogę podesłać link na jakiś artykuł/film/wykład, a potem rozmawiamy na ten temat, gramy w jakieś gry językowe itp.)

Idealna opcja, aczkolwiek niezbyt często spotykana, to sytuacja gdy uczeń samodzielnie aktywnie uczy się języka, native speaker zaś służy jako narzędzie do sprawdzania progresu, poprawiania błędów, odpowiadania na trudne pytania językowe. W takim wypadku znajomość języka rozwija się najszybciej.

W każdym razie, żeby nauczyć się języka obcego (a szczególnie żeby zacząć w nim płynnie mówić), potrzeba dużo samodzielnej pracy. Niestety mam czasem uczniów, którzy oprócz lekcji ze mną w ogóle nie zajmują się językiem, nawet na odrabianie zadań domowych nie mają czasu. Dobrze, że są niezwykle utalentowani, bo inaczej nic by im nie wyszło :))

Kwestie techniczne
Czas lekcji – do ustalenia (najlepiej nie za późno wieczorem). Przed południem to w ogóle super.

Ze sprzętu technicznego musisz mieć mikrofon (może być wbudowany), słuchawki (żebym nie słyszał echa swojego głosu), może być też kamerka, ale nie koniecznie.

Ceny za naukę nie zmieniły się od początku istnienia bloga i nie zmienią się do początku kwietnia 2014 – obecnie jedynie 30 zł za godzinę (60 min). Żadnych zniżek na razie nie ma; ale możecie sobie sprawdzić ceny innych nauczycieli i szkół językowych – nawet z uwzględnieniem wszystkich promocji, zniżek, rabatów itp. – a zobaczycie, że tutaj i tak jest taniej. Wiem, że chyba nie jest do dobra strategia marketingowa, ale na razie o żaden marketing nie chodzi – po prostu wspieracie w taki sposób moją (i co najważniejsze – swoją!) przygodę z językami.

Lekcji próbnych zasadniczo nie lubię i nie udzielam.

Żeby się zapisać, wypełnij proszę ankietę poniżej. Możesz oczywiście po prostu napisać do mnie maila; polecam jednak zainwestowanie kilku minut w rzetelne odpowiedzi na wszystkie pytania – pomoże mi to w „skonfigurowaniu” indywidualnego planu Twojej nauki.


23 июн. 2012 г.

O pięknie błędów. Część 2

W poprzedniej części rozprawiałem na temat piękna procesu popełniania błędów. Zwróciłem także uwagę na to, że własne błędy są bardzo użytecznym (a często nawet niezbędnym) materiałem do nauki języka. Mam nadzieję, że udało mi się to w zrozumiały sposób wyjaśnić. Wnikliwy czytelnik jednak może zauważyć, że w życiu codziennym często spotykamy się nie z procesem, tylko z gotowym rezultatem. O jakim pięknie możemy mówić w takim razie? Na ile pamiętam, dr Józef Darski w takich wypadkach natychmiast zaczynał rozważania o "analfabetach" i o "systemie edukacji, produkującym debili". Ale na szczęście, nie muszę już tego słuchać :)

1.
Zacznijmy zatem od historyjki zupełnie niewiarygodnej. O tym, jak pewnego zimnego dnia malutka literóweczka w pewnym angielskim słówku zapewniła mi wygodny nocleg, gorącą kolację połączoną z wykonaniem na żywo ulubionej piosenki, a także spotkanie z osobą, którą od dawna lubię.

Jak do tego doszło? W styczniu 2010 piłem sobie herbatę w bufecie siedziby Microsoft Ukraine. Jak widać z nazwy, firma jest amerykańska. Angelszczyzna jest tam dosłownie wszędzie -- nawet instrukcję przeciwpożarową oprócz wersji ukraińskiej po angielsku wydrukowali. Zauważyłem w niej następujące zdanie (nawet zdjęcie zrobiłem, ale ono jest na Ukrainie, a ja w Turcji):

Don't use elevators, use stars instead.

Stwierdziłem, że to najpiękniejsza poezja, którą w ciągu ostatnich pół roku widziałem, i napisałem o tym SMS do Julii. Po kilku godzinach ona znałazła chwilę, by do mnie oddzwonić, podziękować i zapytać, jak się mam. Odpowiedziałem, że mam się świetnie, ale nie mam gdzie spać (dopiero wtedy się zorientowałem, że jestem w takiej sytuacji). Nocleg został załatwiony w mgnieniu oka: Julia poprosiła jednego ze współlokatorów o ustąpienie mi pokoju, tym czasem ugotowała kolacje. Podczas kolacji okazało się, że jeszcze inny jej współlokator trochę gra na gitarze, i korzystając z okazji, postanowił zaśpiewać dla mnie piosenkę -- jedną z moich ulubionych! Oto ona -- w wykonaniu autora, Olega Miedwiediewa z Irkucka:



2.

W tym roku spędziłem setki godzin, udzielając lekcji z Rosyjskiego w Warszawie, nie mogło więc się obejść bez ciekawych perełek, wymyślonych przez uczniów. Nie będę mówić o banalach w stylu писать/писать, opowiem tylko o jednym bardzo trafnym określeniu, wymyślonym przez pewną zaawansowaną uczennicę thanks to serendipity. Otóż siedzimy z Olą w KFC (miejscu, w którym odbywały się lekcje), ja akurat wypiłem mojito i już domyślam się, że zaraz będzie jakiś "moment prawdy". I rzeczywiście! Zrodziło się wtedy słówko ПРЕДПРИДАВАТЕЛЬ. W zależności od pisowni mamy co najmniej 2 niebezsensowne znaczenia:

ПРЕДПРИДАВАТЕЛЬ = преподаватель + предприниматель

lub też

ПРЕДПРЕДАВАТЕЛЬ = преподаватель + предавать

I rzeczywiście: nieraz można spotkać na Ukrainie wykładowców, myślących nie o jakości kształcenia, tylko o własnym "interesie", często w postaci łapówek od studentów -- i w ten sposób zdradzającym system edukacji. Zamieszczę wkrótce wywiad z moim ulubionym profesorem Olegiem Chomą z Uniwersytetu technicznego w Winnicy, w którym to wywiadzie poruszono między innymi ten wątek. Jeśli chcesz posłuchać, musisz szybko nauczyć się ukraińskiego, dlatego że wywiad po ukraińsku będzie :)

3.
Tego błędu nie ma już od dawna: przedstawiam "archiwalne" zdjęcie międzynarodowej kasy na dworcu głównym PKP we Wrocławiu sprzed renowacji.


Może się wydać, że nic ciekawego tu nie ma. No, pomyślisz sobie, продажа билетов в международной сообщении. Po prostu pierwszy raz w życiu zobaczyłem wtedy, że w dużym europejskim mieście, w bardzo poważnym i widocznym miejscu może być napisana taka bzdura, dlatego bardzo mnie to rozbawiło. Później, oczywiście, widziałem wiele tego typu niespodzianek, a jednak pierwszego razu się nie zapomina :)

* * *

Niegdyś słyszałem od uczniów, że dzięki błędom teksty na moim blogu maja swoisty urok. Mam nadzieję, że jest tutaj jeszcze coś ciekawego oprócz błędów :)

1 июн. 2012 г.

Konkurs z nagrodami! :)

Gdy prosiłem czytelników o zagłosowanie na ten blog, opracowałem coś w rodzaju programu wyborczego. Obietnicą nr 3 było napisanie ebooka, pomagającego w nauce języka rosyjskiego.

Żeby ebook naprawdę pomagał, muszę najpierw dowiedzieć się, jakie są z tym rosyjskim problemy.
W tym właśnie celu ogłaszam konkurs. Trzech zwycięzców dostanie nagrodę  jedną z dwóch do wyboru: darmowe zajęcia z rosyjskiego ze mną (Skype, 2 x 45 min) lub bardzo interesującą książkę w języku rosyjskim, która prawie na pewno zmieni wasze życie :)


Uwaga: deadline — 27 czerwca, 23:59 czasu warszawskiego (przedłużony ze względu na mój niespodziewany wyjazd do Turcji).


Warunki są jasne i proste, jak molibden. Wystarczy napisać w komentarzach do tego wpisu odpowiedzi na [wszystkie] następujące pytania:
  1. Z jakiej miejscowości jesteś? Czym się zajmujesz (np. w jakiej branży pracujesz, gdzie i co studiujesz)?
  2. Na jakim poziomie i skąd znasz rosyjski? Od kiedy uczysz się tego języka?
  3. Opisz dokładnie 3 najtrudniejsze problemy, jakie masz z nauką rosyjskiego. Proszę unikać banałów typu "nie wiem, gdzie jest akcent", czy "zapominam słówek". Doceniam szczegółowe opisy, z emocjami i przykładami, co dokładnie nie gra.
  4. Nie jesteśmy pesymistami: opisz 1 krok w nauce rosyjskiego, który naprawdę bardzo Ci pomógł. Wymagania takie same, jak w poprzednim punkcie :)
Czy to wszystko?

I tak, i nie. Odpowiedzi w komentarzach wystarczą, by brać udział w konkursie — wygrają najbardziej treściowe. Może się zdarzyć, że ukaże się kilka równie dobrych odpowiedzi. Żeby zdecydować, kto naprawdę jest zwyciężcą — a z zasady tutaj nie chcę nic losować — uwzględnię jeszcze dwa rodzaje działań:
  1. Promowanie tego konkursu w sieciach społecznościowych lub na Twoim blogu — wystarczy napisać, że bierzesz udział w konkursie bloga "Nie Tylko Rosyjski" i podać link na ten wpis. Linki na Twoje strony, gdzie zamieścisz tę informację, wyślij do mnie na mail: ros.native@gmail.com
  2. Szukanie błędów na moim blogu. Polskiego nauczyłem się względnie niedawno, a więc w tekstach mojego bloga można znaleźć trochę "byków". Znajdź co najmniej 3 i zgłoś do mnie na mail: ros.native@gmail.comBłędy, które już zdążę poprawić w momencie dostania Twojego maila, się nie liczą.
Uwaga: jeżeli piszesz tutaj pod pseudonimem, proszę podawać ten sam pseudonim w każdym Twoim mailu -- by nic się nie zgubiło :)

Jeszcze raz: deadline — 27 czerwca, 23:59 czasu warszawskiego.

Zachęcam do udziału i życzę powodzenia!

29 мая 2012 г.

Zupełnie inny rosyjski

Dzisiaj będzie mówił o pewnej niezwykłej odmianie języka rosyjskiego. O takiej, która z pewnością nie znajdzie się w podręcznikach, a jednak potrafi zafascynować :)

Chodzi mi o "rastamańskie baśni ludowe" autorstwa Dmitrija Hajduka [nie]zwykłego tłumacza ze wschodniej Ukrainy. Specyficzna stylistyka, słownictwo i sposób mówienia w idealny sposób służą do przekazywania narkotycznych wizji :)

Nie zrozumcie mnie źle: nie zachęcam do palenia zioła i sam go nie palę; cała magią tutaj polega na tym, że już same teksty/nagrania Hajduka wystarczą, by zasmakować zupełnie innej rzeczywistości.

Sam Hajduk opowiada o genezie tego "gatunku literackiego" w taki sposób (cytaty z wywiadu):

Думаю, меня подтолкнул к этому сборник «Заветные русские сказки» Александра Афанасьева. В перестройку его переиздали сразу несколько издательств, в том числе «Миф», в котором я работал. Это не вошедшие в четырёхтомное собрание сказки с матюгами и антиклерикальными мотивами — то, что тогда и сейчас, наверное, нельзя издавать. Они сильно напоминали тот фольклор, который был вокруг меня. Я подумал: а чего, собственного говоря, теряю материал? Ну и занялся им.
[Меня окружала] полтавская тусовка. Такая тусовка есть в любом городе — люди, которые непонятно чем занимаются. Тогда до Полтавы добрались песни Геры Моралеса, вот тусовку и пробило, что они растаманы. Потом, когда я несколько текстов, родившихся в ней, оформил, встал вопрос, как их назвать. Назвал растаманскими народными сказками. С тех пор так и пошло.
В середине 90-х, вообще-то говоря, меня и заинтересовала полная чушь. Я не писал сказки, а расшифровывал результаты наших бесед с магнитофонной ленты, в дальнейшем оформляя их в читабельные тексты. Они и привлекли меня тем, что выглядели полной чушью. Возможно, именно поэтому понравились широкой общественности.
Это фольклористика, причём не совсем честная. Тексты типа магнитофонных расшифровок. Только они редактированные, в них выстроен сюжет, убраны повторы. Короче говоря, из них сделан читабельный текст. Так поступали братья Гримм, в частности. У меня есть несколько своих текстов, которые я включил в сборник растаманских сказок: «Регулярная шизофрения» и «Про одинаковых людей».

Z tych "naprawdę jego" tekstów "Regularna schizofrenia" wydaje mi się dość ciekawa, dlatego że można ją odczytać jako alegorię do naszej obsesyjnej potrzeby mówienia w innych językach (a w moim przypadku — także zamieszkania w dwóch państwach na przemian :)


Bajki Hajduka są dobrym narzędziem do nauki języka, ponieważ przeważna większość z nich ma zarówno wersję tekstową jak i nagranie mp3 lub nawet wideo. Głowne źródła już podaję: strona Rastaman Tales, blog Hajduka na LiveJournal oraz jego świeżo otwarta strona na PodFM. Na blogu możecie między innymi znaleźć informacje o tym, jak zorganizować wystąpienie Hajduka na żywo w swoim mieście :)

Jeśli nie łatwo wam idzie z tym "alternatywnym rosyjskim", mogę zaproponować niektóre utwory w bardzo dobrym tłumaczeniu Jacka Podsiadła (właśnie wczoraj kupiłem ebook na Gandalfie). A tutaj można sobię ściągnąć bezpłatny fragment. Ja także sobie pozwolę na koniec wpisu zacytować kawałeczek jednego akapitu:
A psychiater mówi: a jakie znów wariatkowo? Tu nie ma żadnego wariatkowa. Wtedy partyzant mówi: bez kitu, co to za bajer? Wariatkowa nie ma, a psychiater jest. A psychiater mu mówi: psychiatra żadnego też nie ma. I sanitariuszy nie ma. I tych, Niemców także nie ma. Ani Rosjan wcale nie ma. Ani Żydów wcale nie ma. I Czeczenów także nie ma. I Kazachów także nie ma. I Ormianów także nie ma. I Francuzów także nie ma. I Japońców także nie ma. I Chińczyków także nie ma. I Koreańczyków nie ma. I Wietnamców także nie ma. Tu partyzant załapuje ten rytm i zaczyna go wystukiwać. A psychiater łapie się za gitarę, i robi się małe jam-session na półtorej godzinki. A potem partyzant pyta: to powiedz, ale bez kitu, nie ma tu Niemców? A psychiater odpowiada: bez kitu, nie ma. I mnie nie ma. I ciebie nie ma. A jest tylko jedna wielka, globalna ściema, to tylko taki bajer, że coś gdzieś jest. A tak naprawdę nigdzie niczego nie ma, ot co. Tylko zakumaj, gościu, jak klawo: wogle nigdzie niczego absolutnie nie ma.

17 мая 2012 г.

Blogerzy wszystkich krajów, łączcie się!

Co możemy robić w nocy? Prawdopodobnie, każdy z nas jest w stanie wymienić dziesiątki interesujących opcji. Ale możecie mi uwierzyć: jednym z najciekawszych pomysłów na spędzenie nocy jest udział w międzynarodowych spotkaniach polskich blogerów językowych :)

Jak wcześniej zapowiadałem, w nocy z 14 na 15 maja takie właśnie spotkanie odbyło się w Warszawie. Uczestników było niewiele, ale jakich! Language, a jednocześnie sport; rosyjski, ale nie tylko... Czyli grupa była idealnie zróżnicowana pod względem płci, zainteresowań, kierunków studiów, miejsca zamieszkania i doświadczenia w blogowaniu :)

Spotkanie potrwało około 8 godzin. Oprócz zwiedzania miasta — a Warszawa, trzeba przyznać, wiosną wygląda bardzo imponująco — udało się omówić wiele interesujących tematów. Oto tylko niektóre z nich:
  • czy mają języki duszę, czyli prawo relatywizmu językowego w praktyce; 
  • subtelne (i nie bardzo) różnice między niektórymi parami wyrazów rosyjskich (сандали - босоножки, ремень - пояс, жакет - пиджак, itd.) oraz ich rozumienie przez obcokrajowców;
  • zróżnicowany poziom znajomości rosyjskiego wśród Bułgarów;
  • dzielnicy Moskwy: mity a rzeczywistość;
  • slam poetry i konkursy poetyckie jako współczesne formaty niepoezji;
  • postawy ludności miejscowej wobec turystów i turystyki — szczególnie w mekkach turystycznych;
  • poradniki do samodzielnej nauki języków: Kato Lomb vs David Snopek;
  • z iloma językami może pracować naprawdę dobry tłumacz?
  • "prawdziwa" znajomość języka a rzadko używane wyrazy;
  • "śmieszne słówka" jako element rozbawiający w nauce języków.
Oprócz dyskusji, w programie spotkania znalazło się jeszcze kilka ważnych elementów:
  • recytowanie współczesnej poezji rosyjskiej (Andrej Rodionov, Dmitri Tonkonogov, Anna Russ);
  • analiza porównawcza e-czytników ze względu na dostosowanie do nauki języków;
  • badania onomastycznej tkanki Warszawy (doszliśmy do wniosku, że spośród wszystkich stołecznych osiedli zdecydowanie najsłitaśniejszą nazwę nosi Piekiełko :)
Rzecz jasna, każdy z wymienionych tematów można by tutaj rozwinąć, gdyby byli chętni dowiedzieć się o nich więcej.

Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom spotkania (łącznie ze mną, oczywiście :) za dobrze spędzony czas i inspirację. A jeżeli jesteś blogerem/blogerką, zachęcam gorąco do udziału w tego typu wymianach doświadczeń, oraz do ich samodzielnego zainicjowania. Daje to naprawdę bardzo dużo. Bo gdy siedzi człek samemu z czarnymi myślami, człowiek rzuca słuchawkami... :)

6 мая 2012 г.

Stety, stety!

Ogólnie rzecz ujmując, element językowy nie jest negacją, przeciwstawieniem, Tak chcemy o nim myśleć i tego się chcemy trzymać, potrzebujemy bowiem prostych i jasnych reguł językowych i nie chcemy pamiętać o różnych odstępstwach od ustalonego porządku. Nie jest to jednak reguła bezwyjątkowa.

Mamy w języku takie słowa z cząstką nie-, które nie są zaprzeczeniem treści wyrazu. Niepozorny nie jest zaprzeczeniem słowa pozorny, niewidomy to nie odwrotność słowa widomy
a niechlujny – słowa chlujny. Niestety to także nie jest przeciwieństwo słowa stety...

To był cytat z poradnika językowego "Walczymy z bykami" autorstwa Ewy Kołodziejek (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010). Książkę tę bardzo polecam wszystkim miłośnikom poprawnej polszczyzny. W kwestii słowa "stety" rada autorki jest prosta: wolno go używać, ale wyłącznie na zasadzie zabawy słownej  lub nietypowego wyrażania swojej ekspresji.

A miłośniki rosyjskiego wcale nie mają łatwiej, gdyż w rosyjskim takie zjawisko występuje jeszcze częściej. Ale dla prawdziwego poety – a przecież każdy w głębi duszy jest poetą :) – takie małe komplikacje są bezcennym darem.

Pewnego dnia rosyjski blogger Juri Basin (Юрий Басин) postanowił wziąć garstkę różnych słów z "не-" o znaczeniu negatywnym, i na siłę utworzyć od nich słowa pozytywnę, odrzucając 2 pierwsze litery. Trzeba powiedzieć, że całkiem nieźle mu poszło :)


УДАЧНИК

Шёл по улице удачник,
Весь в глиже, одетый брежно,
И на вид он очень взрачный,
Сразу видно, что годяй!    

Он людимый, он имущий,
Удивительный дотёпа,
Он доумок и доучка,
И доразвитый вполне.

А ему идёт навстречу
Врастеничная Смеяна,
Языком вполне цензурным
Говорит ему взначай:

Я уклюжая такая,
И природная поседа,
Я радивая ужасно,
Очень ряшество люблю!

А давай-ка мы с тобою
Будем жить в законном браке,
Ведь такой кудышной пары
Сыщут вряд ли кто и где!
Gdy wrzuciłem ten poemat na swoją "ścianę" w sieci społecznościowej, dostałem bardzo pozytywne komentarze. Na przykład, moja koleżanka z Moskwy pisze: "Шедеврально!!! :))) Благодарю от души! :)", a inna znajoma z Lugańska dodaje: "Супер! Очень неординарно и забавно!".

Na blogu autora komentarze były jeszcze ciekawsze, ponieważ w pewnej mierze naśladowały słowotwórczy chwyt, na którym zbudowano poemat. Oto jeden z najlepszych komentarzy:
Вмочь мне было прокомментить,
Шибко леп оригинал!
Я навижу шутки эти,
сразу видно — уч писал!

5 мая 2012 г.

Władimir Żyrinowski o zapożyczeniach językowych

Rosyjski mistrz populizmu Władimir Wolfowicz Żyrinowski ma swoje zdanie o języku! Poniżej przedstawiam kompilację wycinków z jego wystąpienia w Państwowym Instytucie Języka Rosyjskiego im. Puszkina. 


Ciekawie, że na samym początku wspomina o tym, że w Polsce zwiększa się liczba studentów filologii rosyjskiej :)

Oczywiście, Żyrinowskiemu obojętnie o czym mówić, grunt by było show. Ale niektóre z jego uwag są naprawdę słuszne!


Wielkim zaskoczeniem dla mnie było to, że Żyrik naprawdę jest filologiem. To znaczy, pierwszym kierunkiem, który ukończył, była... filologia języka tureckiego :) Oprócz tureckiego nasz piękny turkolog rzekomo włada niemieckim, francuskim i angielskim. Ocenić stopień jego znajomości tych języków można na podstawie poniższego filmika:


Moim zdaniem, jego turecczyzna jest nijaka, tym bardziej jak na turkologa (co wcale nie musi dziwić bo przecież gdzie on z niej korzysta?). Za to francuski brzmi całkiem zabawnie, a nawet naturalnie.

Tradycyjnie polecam czytanie artykułu o Żyrinowskim na Lurkmorze. Nie wiecie jeszcze, czym jest Lurkmore? Odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu o humorze.

2 мая 2012 г.

Francuskie wspomnienia

Dziś zamieszczam kolejną opinię jednej z uczestniczek moich projektów edukacyjnych. Ciekawe, że czasem łatwiej uzyskać parę słów o czymś bardzo dawnym, niż o lekcjach sprzed tygodnia :)

Ten wpis dotyczy klubu języka francuskiego, który na zasadach wolontariatu prowadziłem w roku 2007 w Centralnej Bibliotece Winnickiej. Dużo się zmieniło od tamtych czasów; francuskiego już prawie nie pamiętam (chociaż wiem, że w razie potrzeby mogę znajomość tego języka szybko przywrócić i rozwinąć). Mniejsza o to, francuski klub kiedyś był, i bardzo mi miło o nim wspominać. Nigdy nie żałowałem, że się na coś takiego zdecydowałem  nawet mimo to, że czasami na rzecz klubu musiałem rezygnować z części moich przedsięwzięć komercyjnych.

A teraz zobaczmy, co ma do powiedzenia na ten temat Julia, wówczas jedna z najaktywniejszych członków klubu.

Удалось ли вам (в период занятий) достичь поставленных целей по изучению языка?

Я не ставила перед собой каких-либо определенных целей на каждое занятие, как это делают люди, серьезно взявшиеся за изучение иностранного языка (как то: выучить местоимения, научиться говорить простыми предложениями, или соблазнить учителя). Признаю, что я несколько легкомысленно относилась к урокам французского, по той простой причине, что я, наверное, больше всего нуждалась в общении и чувстве принадлежности к группе людей со схожими с моими интересами. Изучение языка стояло на втором месте. Я получила, что хотела: общение, смех, непринужденная атмосфера, умение читать по французски,строить элементарные предложения в настоящем времени.
Drobny komentarz: z tym podrywaniem nauczyciela to jednak można było spróbować. Prawdopodobnie udałoby się :)
Насколько мне удалось подобрать учебный материал/программу под ваши потребности?
Программа отвечала моим интересам и уровню знаний (что немаловажно) на 99, 9%. Почему не на все сто? Потому что совершенство недостижимо :)

Чего не хватало на занятиях?
Думаю, еще несколько человек.
W tym pytaniu już druga respondentka stosuję grę słow. A tak naprawdę to "чего" i "кого" to dwa zupełnie różne słowa :)
B чем смысл жизни?
Любовь
No właśnie. To jest najpoprawniejsza odpowiedź ewar.
Чего было слишком много на занятиях?
Противных библиотекарш, сидящих за нашими спинами
Uwaga: nie wszystkie bibliotekarki są aż tak niemiłe :) Ale rzeczywiście, czasem dochodziło do napięć, i to nie z naszej winy...
Было ли на занятиях что-либо неожиданно хорошее?
Творческие задания.(придумать животное, описать его, дать ему имя)
Dotychczas mam namalowany przez Julię obrazek, przedstawiający wymyślone zwierzę. Niestety, dzieli nas 1000+ kilometrów, tak że nie mogę go teraz tutaj zamieścić. Ale nikt mi nie przeszkadza kiedyś do tego wrócić.
Было ли на занятиях что-либо неожиданно отстойное?
Отмена занятия.
Takich niespodzianek starałem się nie robić; chodzi najprawdopodobniej o mój tygodniowy wyjazd na Ogólnoukraińską olimpiadę z języka angielskiego. A jednak mam usprawiedliwiedliwienie: wróciłem jako zwyciężca!
Каков был ваш вклад занятие?
Мое присутствие и активное участие.

Были ли вы (на ваш взгляд) хорошей ученицей? Почему?
Без лишней скромности скажу, что если и не была лучшей ученицей, то точно одной из неплохих. Потому что у меня одной из всей группы была тетрадка :)

Юлия

* * *

Tyle na dzisiaj. O zaletach (tudzież o wadach) działań wolontariackich kiedyś muszę napisać osobnie; wydaje mi się, że każdy, kto poważnie interesuje się nauką języków obcych, musi mieć na ten temat swoje zdanie (najlepiej poparte własnym doświadczeniem). O Julii też jeszcze będzie okazja wspomnieć :)

Poprzednią opinię można przeczytać tutaj.


30 апр. 2012 г.

Tajemnica humoru

Zawsze utrzymywałem, że najśmieszniejsze żarty to te, które na 100% składają się z prawdy. Właśnie dlatego lubię strony typu lurkmore.to. Czyli takie, na których jedna z głównych zasad polega na tym, żeby nic nie wymyślac. Oto cytat z "regulaminu" strony:
Статья не должна быть серьезной, не должна состоять из унылых графиков и непонятных наукообразных слов — статья должна рассказывать Правду. То есть, если серьезно, — отражать хотя бы одну из существующих точек зрения. Нет, мы, конечно, любим лулзы. Даже очень. Собственно говоря, ради них мы все это и делаем. Но нам важна и точность информации. Если предмет статьи предполагает что-то, официально не соответствующее действительности, — так и напишите.
Rosyjski Lurkmore jest obecnie chyba najbardziej autorytatywnym źródłem wiedzy nt. różnorakich memów internetowych. Na szczęście, memy nie są jedynym tematem strony: autorzy piszą o wszystkim, od fizyki i matematyki do polityki i biznesu. Nie będę przesadzał: nie wszystkie tamtejsze artykuły są udane i wartościowe (co nie powinno być wielkim zaskoczeniem w przypadku strony, napisać na której może każdy). A jednak nie przeszkadza mi to znów i znów czytać Lurk :)

Ciekawy jest sposób, w jaki o tej stronie się dowiedziałem. Dwaj faceci z rosyjskiego miasta, o którym wiedziałem tyle co nic (dlatego że nie jest stolicą ani byłą stolicą) sugerowali mi czytanie artykułu o ich mieście na lurkmorze. Był to według nich najszybszy sposób dowiedzieć się o ich mieście jak najwięcej. I mieli rację: na Wikipedii może być więcej informacji, ale treści z lurkmore (i im podobne) docierają do świadomości łatwiej i pozostają na dłużej.

Z tego samego powodu bardzo podobały mi się wykłady z filozofii na mojej pierwszej uczelni wyższej, Winnickim Uniwersytecie Technicznym. Oto krótki cytat z moich wspomnień o wykładowcy (w jęz. ukraińskim):
Вибрана і підготована інформація, цікаві домашні завдання, глибокий і гучний голос, чудова українська, величезна кількість незвичайних і смішних дотепів – все це мотивувало ходити на заняття значно сильніше, ніж оцінки і звичний студентський страх перед проблемами. Правду кажучи, я ходив не тільки на свої лекції і заняття – якщо була вільна пара, інколи приходив разом з іншою групою, а коли філософія вже закінчилася, інколи приходив послухати разом з молодшим курсом; Олег Ігорович не заперечував. Майже з першої лекції мені спало на думку нотувати найяскравіші його вислови в кінці конспекту – і я ні разу про таке рішення не шкодував.
Teraz też mam takich wykładowców. Józef Darski, Rigels Halili, Andrzej Buczyński  to tylko niepełna lista ludzi, na zajęciach których nie da się zasnąć. (Chociaż nie, kłamię: istnieje nawet coś w rodzaju nieoficjalnych mistrzostw ze snu na wykładach Darskiego; reguły polegają mniej więcej na tym, żeby wyspać się na wykładzie, gdzie wykładowca i studenci siedzą za jednym stołem, i nie zostać na tym przyłapanym. Ale to tak, na marginesie.) Niestety, w moim przypadku tym razem nie chodzi o oceny celujące: po prostu nie mam głowy do tych przedmiotów historyczno-politycznych, i uważam za szczęście, jeżeli się uda zaliczyć na "3"...

absolutny zwyciężca mistrzostw

Krótko mówiąc, już od dawna myślałem o roli poczucia humoru w uczeniu się, ale nie mogłem w dobry sposób tego sformułować. A dzisiaj niespodziewanie znałazłem na stronie Language Mastery TEDx-talk Chrisa Blissa, który znałazł odpowiednie słowa, by to wyjaśnić:


Mam wrażenie, że w przypadku nauki języków obcych pozytywne efekty humoru są jeszcze większe, niż w jakiejkolwiek innej dziedzinie. Przecież musimy spędzić z językiem wiele, ale to bardzo wiele godzin. Jak już powiedziałem w poprzednim wpisie, do zasilania pojazdu potrzeba paliwa, bo inaczej zbyt daleko nie zajedziemy. A co jest "paliwem" do nauki języka? Własne zainteresowania pozajęzykowe, humor i miłość. Może jeszcze coś, ale te trzy są zdecydowanie wśród najważniejszych.

Na sam koniec przytoczę krótki cytat z tego przemówienia:
Take a little bit of time each day and practice thinking funny!

28 апр. 2012 г.

Как правильно читать?


Согласитесь, трудно вообще придумать более шизоидное занятие, чем читать о том, как правильно читать. Это напоминает цитату из одного донецкого блога – к сожалению, уже несуществующего: «Третий сектор по-украински – это когда активисты из Львова проводят семинар для активистов из Донецка о том, как проводить семинары». Поэтому, раз вы уже здесь, для вас имеется неплохая возможность замаскировать это занятие: оставьте комментарий под этой записью, и тогда получится, что вы хотя бы пишете о том, как правильно читать – а это уже, согласитесь, не так подозрительно (по крайней мере, я сейчас именно этим и занимаюсь :)

Для начала в двух словах объясню, что происходит: в польских языковых блогах – скорее всего, в связи с приходом активной фазы весны – наблюдается тенденция к появлению постов на русском (вот пример, вот еще пример, и это далеко не всё :), так что я решил присоединиться к этому движению – тем более, что блог мой все-таки в значительной мере с русским связан. Кстати, о весне: хочу поблагодарить гостеприимную варшавскую природу – сейчас уже заполночь, я сижу на траве под огромным кустом сирени – и он пахнет сильно-сильно, как в последний раз в жизни. И такая красота везде, куда ни пойду – вот уже несколько дней. Спасибо, мне очень нравится!

Теперь, собственно, о чтении. На каком бы языке мы ни читали, это помогает существенно улучшить наш уровень владения этим языком. Самое интересное, что развивается при этом не только собственно навык чтения, но и другие, казалось бы, не связанные с этим способности – говорение и понимание устной речи; боле того, нам потом значительно проще самостоятельно сформулировать мысль. Ведь читая, мы так или иначе беззвучно проговариваем текст – как бы ни боролись с этим поклонники скорочтения, на каком-то редуцированном уровне, как мне кажется, явление это все же остается. В связи со скорочтением интересно также заметить вот что: человек чаще пользуется им на своем родном языке, когда считает, что сама информация намного важнее, чем средство ее передачи (то есть язык). Читая на иностранном, мы нет-нет да обращаем внимание на то, как вся эта "машина" устроена – хитросплетения синтаксиса, словообразования, а иногда и пунктуации могут увлечь нас настолько, что мы вообще забудем, о чем читали. Хорошо это или плохо – сказать не берусь, тем более, что читаю таким образом на любом языке, и ничего не могу с этим поделать – наверное, именно затем и подался в иностранные языки, чтобы иметь хоть какое-то оправдание :)

О том, что можно и нужно читать на иностранном языке, я узнал еще в школе. Класс у меня был специализированный, поэтому чтение адаптированных текстов, выписывание и запоминание незнакомых слов было нашим регулярным занятием; чуть ли не с младших классов раз в неделю на это выделялся даже специальный урок. Но школа – явление временное, да и адаптированные тексты – это что-то вроде костылей, которые человек с радостью готов побыстрее кому-то подарить, как только закончится реабилитация. Нас, конечно, больше интересует чтение оригинальных текстов – причем не «на оценку», а из каких-то более естественных для нас мотивов.

Что-то в этом духе началось у меня еще в старших классах – на Украине (в Украине – тоже правильно) издавалась газета «English Reader's Digest», предлагающая копипасты реальных текстов из англоязычных изданий, с уже выписанными списками слов, представляющих трудность для среднепродвинутого учащегося. В старших классах наша замечательная учительница Сова (к сожалению, ушедшая в другие миры, как только я окончил школу) развернула активную кампанию по подписке на это периодическое издание. Это пришлось мне по вкусу: я как раз был влюблен в одноклассницу, которая перевелась к нам из другого города с целью совершенствования своего английского, и так уже отличного (она позже утверждала, что о сдвигах в моей голове была совершенно не в курсе, зато я на этой волне хотя бы язык подучил :). Как бы то ни было, Дайджест на какое-то время уверенно занял свое место на моем столе; в Виннице у меня до сих пор хранятся те старые номера – и я даже немного использовал их, когда сам начинал обучать языкам.

О чтении неадаптированных текстов я слышал еще в детстве. Считалось, что дядя Коля, полумифический друг семьи, которого я помню только по фотографиям, нехило владел немецким. «Он даже читает немецкие книги в оригинале!», восторженно говорили родители. Странное дело, но уже тогда, в детстве, я чувствовал в этом аргументе какой-то подвох. И действительно, чтение текстов в оригинале – это лишь начальное свидетельство нашего искреннего интереса к языку. Это как университет: если мы в него поступили, значит (скорее всего) специальность чем-то для нас интересна; но станем ли мы профессионалами, получим ли хотя бы диплом – это во многих-многих случаях еще большой вопрос... Вот, например, я сейчас двух слов не могу связать на болгарском, почти ни бельмеса не понимаю в устной речи, зато с удовольствием читаю книги и СМИ в оригинале – о том, например, что българският език в своето историческо развитие е изградил много свои специфични черти, които го разграничават от останалите славянски езици. И что, это доказывает, что я мегакрутой гуру в болгарском? :)

Первый встреченный мною реальный человек, много и с интересом читающий на иностранном языке – это винничанин Евгений Михайлович Косарев (а вот и он, на фото слева), весьма ответственного вида человек, работающий в одном из социальных подразделений горисполкома. Мы познакомились где-то году в 2003-м, на встречах некоего разговорного кружка религиозного толка. С подачи Евгения я потом стал посещать и другие клубы общения на английском – в частности, клуб у мормонов и несколько «поколений» занятий с волонтерами корпуса мира. О последнем, кстати, не говорю в прошедшем времени – когда я в Виннице, до сих пор захожу на встречи из этой серии; эстафета сейчас перешла к Миле Хутен, чрезвычайно милой (это не тавталогия!) русскоговорящей американке. Стоит заметить, что в этой англоязычной тусовке немало людей, которых я знаю уже много лет – так что одно лишь узнавание на улице способно поднять настроение на целый день; за все эти годы язык им не надоел, скорее даже наоборот. В этой связи знающих польский отсылаю к недавней записи о вдохновляющем окружении.

Как же Евгений читает? А читает он много и с недюжинным кандибобером. Сколько его помню – всегда при нем какая-нибудь книжка на английском (и даже если ее не видно, я-то знаю – книжка где-то есть! :), чтобы можно было читать в любую подвернувшуюся минуту, даже в трамвае. В далеком 2003-м (и много лет после) никаких переносных электронных устройств для чтения никто даже не нюхал; все начиналось с обычных бумажных книжек. Евгений доставал их самым разным путем: что-то покупал за гроши на «раскладушках», что-то одалживал, что-то выменивал. Короче говоря, if there is a will, there is a way, поэтому недостатка в чтении никогда не было. Ясное дело, время от времени в книгах попадались такие обороты, по поводу которых ни один словарь не мог дать вразумительного ответа. И тогда Евгений принимался «мучить» имеющихся в нашем распоряжении иностранцев – которые тоже, кстати говоря, не всегда врубались, o co chodzi :) Еще один интересный факт – Евгению удалось вполне неплохо решить вопрос с произношением – то есть лучше, чем мне, хотя, насколько мне известно, никаких специализированных заведений он не заканчивал, и в Штатах был недолго. Можно строить разные гипотезы о причинах такого успеха, но мне кажется, что чтение в этом по крайней мере помогло – см. абзац о мысленном проговаривании читаемого.

Недавно получил от старого знакомого хорошие новости – оказывается, он уже давно и успешно применяет передовые достижения электроники :)

Книжки я сейчас читаю бесперестанно, и всё на инглише. Сгрузил себе всего Тома Клэнси (85 книг), Касслера (82), Мартина (Игра престолов и не только) и читаю, читаю с Bookreader'а... Книга в неделю...

Wow! Читать, как читает он, у меня, наверное, никогда не получится – да лично мне, наверное, и не стоит. Когда я беру текст, как сказал когда-то Константин Мелихан,

Мелодия фразы меня ослепляет. 
Меня оглушает мелодия фразы. 
Мелодия фразы меня усыпляет, 
хватает и кружит, 
и кружит и кружит, 
и кружит и вертит.

Поэтому читаю медленно, немного, чаще урывками, в неожиданных местах и позах – и от этого мои отношения с чтением не становятся менее близкими :)

Возвращаемся к поставленному вопросу: как же с пользой для дела читать на иностранном языке? Думается, важно здесь вот что:

  1. Читайте то, что вам интересно. Как-никак, интерес к смыслу читаемого – это своего рода «топливо», без которого у вашего чтения гораздо меньше шансов хоть сколько-нибудь далеко заехать.
  2. Регулярность. Лучше часто читать «плохо», чем редко читать «хорошо». Для развития регулярности, кстати, неплохо подойдут регулярно выходящие газеты и журналы, интернет-рассылки, ленты новостей, блоги и прочий рекуррентный материал.
  3. Делайте пометки, выписывайте слова, которые хотите употребить снова. Так почему-то складывается, что в последнее время мне часто попадаются на глаза рекомендации выделять нужное прямо в тексте, делать пометки прямо на полях. Наверное, это действительно эффективно. Но лично я так не делал почти никогда. Пометки ведь можно делать на отдельном листике или в блокнотике, для сохранения контекста указывая номер страницы, абзац, возможно начальные слова предложения. Это не так пафосно, зато открывает для вас дверь в волшебный мир электронных читалок, одолженных у кого-то книг и библиотек. А это, в свою очередь, поможет сэкономить тысячи злотых, спасти множество деревьев (не менее прекрасных, чем это чудо у меня за спиной!), да и просто позволит читать больше – и на большем количестве языков.
  4. «Женский» и «мужской» подход. Даже если вы еще слабо ориентируетесь в языке, неплохой вариант – вначале читать без словаря, понимая то, что удается, делая выводы из контекста и позволяя себе догадываться. Потом, конечно, можете вооружиться словарем и проверить себя. Обращаю внимание: желание понять каждое слово, особенно когда вы еще не слишком большой ас в языке, скорее вредно, чем полезно.
  5. Читайте вслух! Конечно, речь не идет о том, чтобы читать так все время – это скорее вариант упражнения, которое стоит повторять, как только освоите правила фонетики. Не буду объяснять, почему, но это действительно очень сильный способ обучения, который помог многим-многим людям. Просто попробуйте какое-то время регулярно читать иностранный текст вслух, скажем, минут по 15 ежедневно, и удивляйтесь полученным результатам! Даже начинающие мои ученики получают для этой цели несложные адаптированные тексты. А что уж про вас говорить! :)
  6. Аудиокниги и другие "хитрые ходы". Если вам подвернулась книжка (или любой другой материал) одновременно в текстовом и аудио- варианте, воспользуйтесь этой возможностью для экспериментов: можно, например, сначала читать абзац вслух самому (а если хочется – даже записывать свое чтение на диктофон или компьютер), потом слушать, как это звучит в аудиокниге, сравнивать и делать выводы.
  7. Обсуждайте прочитанное ищите возможности делать это на том же языке, на котором читали. Проблема со словарным запасом будет по крайней мере частично решена – слова из книжки еще не успели забыться, так что самое время закрепить их активным применением. Если обсуждать не с кем, можно пообсуждать с самим собой (вот мы и возвратились к шизоидным занятиям :) Чем менее вы пассивны, тем лучше.

На этой радостной ноте я пойду спать, а вам предлагаю посмотреть мой look с книжкой Бена Дауна Дэна Брауна в гористой Армении. Замечу, что его книги – идеальный образец сферической языковой медитации в вакууме: вы прекрасно знаете, что произойдет, но все равно читаете – просто из любви к языку :)


19 апр. 2012 г.

Zarobił na 4 książkach 6 mln. złotych?

Znajomość języka się opłaca! Przynajmniej w przypadku Wiktora Janukowicza, Prezydenta Ukrainy. Można długo dyskutować o zmianach, które zaszły na Ukrainie w ciągu ostatnich 10 lat; jedną z tych zmian niewątpliwie jest to, że Janukowicz nauczył się dość dobrze mówić po ukraińsku. I to się przydało! Jeśli uwierzymy złożonej przez niego deklaracji o wysokości dochodów, uzyskanych w roku 2011, pewne wydawnictwo z Doniecka zapłaciło mu ok. 16,5 mln UAH (czyli ponad 6 mln PLN) za prawa autorskie na 4 niewielkie książki jego autorstwa, w tym zbiór przemówień!

Na temat tej ściemy natychmiast powstało mnóstwo ciekawych komentarzy. Proponuję zapoznać się z jednym z nich, listem otwartym młodego ukraińskiego pisarza Wasyla Zymy (ros. Василий Зима).

Hаучите, как заработать миллионы на литературе


Я не знаю, прочтет ли Янукович мое письмо. Но, надеясь на то, что сайт "Корреспондент" далеко не малотиражная "районка", буду уповать на то, что сие эпистолярное послание попадется на глаза брату по перу. 
В литературе я уже больше 7-ми лет - был лауреатом премии "Гранослов" и премии Олеся Гончара за роман "Гра в піжмурки". Я знаю, как непросто в нашей стране издать свое произведение. Приехав в 2010-ом на форум издателей во Львов, я обошел с рукописью в руках не одно издатесльство. Издатели, люди в дешевых костюмах стоимостью 500 гривен и с потертыми кошельками, оценивающе на меня смотрели и, даже не читая написанного мной, сразу же спрашивали, есть ли у меня деньги. Когда я сообщал, что я писатель и мое занятие - писать книги, а работа издательств их издавать, как-то сразу скучнели и, ссылаясь на нехватку оборотных средств, просили зайти позже. Романы мои напечатали.  Причем, абсолютно бесплатно для меня. Поскольку мой издатель, в отличии от своих коллег, прочел мою рукопись и позволил ей увидеть свет. В нашей стране и это - большая удача: в редакции присылают тысячи рукописей, а издаются - единицы. Повторно издают и того меньше. Успешных же авторов можно пересчитать по пальцам. Но и этот успех в денежном эквиваленте исчисляется десятками тысяч гривен. Это не удивительно. Ведь издают у нас полкниги на одного украинца. А издают в год на 90 миллионов евро, что в десять раз меньше, чем в Польше, не говоря уже о России или Америке. Поэтому для меня стало ностоящим шоком известие о том, что мой коллега по перу, писатель Виктор Янукович, своим литературным трудом заработал себе несколько миллионов гривен. Правда, это большая удача!
Я не завидую Януковичу. Коммерческий успех его произведений сомнению не подлежит. Кому попало такие гонорары не платят. Да и завидовтаь нечему. Ведь пока еще его книги не бьют рекорды продаж и не претендуют на Нобелевскую премию. Хотя, Шевченковскую он получить может. В нашей стране все возможно. Вот возьмут и наградят. Меня интересует другое: где наши издательства сумели взять такие огромные деньги, чтобы рассчитаться со своим автором. Потому что даже самые успешные книгопечатники жалуются на то, что издавать не на что. Государство, за книги увидевшие свет, по программе "Украинская книга", не рассчиталось. Законодательство литературному рынку не способствует. Так что, свет в конце тоннеля не мигает. 
На этом сером и бесцветном фоне успех книг Виктора Януковича кажется невероятным прорывом. Успехом, которому могут позавидоавать: Акунин, Донцова, Ерофеев, Минаев и Устинова с Пелевиным. А наши лидеры рынка типа Жадана, Андруховича и Забужко должны просто рукава рубашек жевать от зависти. Вот сидел себе человек, работал, и голоса не подавал, а потом взял и выдал на гора труды на миллион. Думаю, даже Анна Герман будет учиться у своего шефа основам литературного менеджмента. 
Я обязательно подам в издательство, котрое озолотило Януковича, свой новый роман "Лузер. Человек, которого мы потеряли...." Авось и мне повезет. Мне миллион очень нужен. Я смогу оставить свою работу и заняться тем, что меня по-настоящему греет и что является страстью моей жизни - литературой. Тогда у меня будет достаточно времени для того, чтобы дописать свои  романы. Также я обязательно организую литературное турне, встречусь с читателями, эти встречи всегда проходят очень хорошо и тепло, давая много пищи для размышлений. Я не буду думать, где взять деньги, всецело посвятив свою жизнь и свой талант литературному труду. По крайней мере, многие читатели, с которыми я пока лично не знаком, ждут новых моих произведений и хотят встретиться со мной. Думаю, такое мощное издательство, которое дало несколько миллионов неизвестному пока писателю В.Ф. Януковичу, найдет для меня один миллион гривен. 
А может сам Янукович, следуя примеру императора Николая 1-ого, который спонсировал литературные труды Гоголя и оплатил все долги Пушкина, даст часть своего гоннорара молодому автору. 
Или, по карйней мере, пусть бы рассказал своему коллеге-писателю, как раскрутить бедных отечественых издателей на такие огромные гонорары. 
Я буду благодарен за уроки старшего коллеги. Может, и в нашей стране писатели за свои тяжелые труды будут получать достойную оплату. Пока повезло только Виктору Фёдоровичу. Остальные пишут за "спасибо". Или уезжают работать в ЕС, как Андрухович, или работают на огромный рынок России. Потому что в нашей стране есть только один успешный писатель, для остальных денег нет.  
P. S. Bardzo polecam regularne czytanie rosyjskojęzycznych mediów. Na przykład, Корреспондент.net, z którego ten news pochodzi. 

16 апр. 2012 г.

Doświadczony lektor kluczem do sukcesu


Wśród licznych celów tego bloga mogę wymienić promocję oraz ciągłe polepszenie jakości świadczonych przeze mnie usług. Zamiast uzyskania "klasycznych" opinii postanowiłem robić coś bardziej użytecznego, a mianowicie zwracać się do swoich byłych i obecnych uczniów z określoną listą pytań ewaluacyjnych. Myślę, że będzie to dobra okazja do zastanowienia się nad tym, czego wszyscy oczekujemy od "idealnego" (dla nas) lektora.


Pierwsza odpowiedź, którą dostałem, pochodzi z Ukrainy. Jej autorka, Natalia, od listopada 2010 do kwietnia 2011 od zera nauczyła się z moją pomocą języka polskiego. Już w trakcie nauki korzystała ze zdobytej wiedzy w pracy (i dotychczas tam pracuje — jest tłumaczką w bardzo poważnym urzędzie). Pod sam koniec naszych zajęć Natalia także zdążyła szczęśliwie wyjść za mąż (chociaż tego, oczywiście, nie każdemu z moich słuchaczy mogę zagwarantować :)

Zatem oddaję głos Natalii. Nie wątpie w to, że ona bez żadnego problemu moglaby odpowiedzieć na te pytania po polsku  ale tak się złożyło, że wybrała w tym celu język rosyjski. A więc mamy także okazję poczytać autentyczną wypowiedź po rosyjsku.

* * *

Здравствуйте, Дмитрий!
Вот ответы на поставленные вопросы:


Удалось ли вам (в период занятий) достичь поставленных целей по изучению языка?
Да, мне удалось практически за пол года выучить польский язык на уровне понимания сказанного, написанного, а так же довести его до уровня который делал возможным писать самостоятельно на польском языке.


Насколько мне удалось подобрать учебный материал/программу под ваши потребности?
Материал был подобран очень хорошо, поскольку он отвечал моему уровню знания языка и усложнялся по ходу моего развития в изучении польского.


Чего не хватало на занятиях?
На занятиях не хватало только еще учеников с таким же уровнем, что бы можно было практиковаться в устной  разговорной речи (хотя бы еще одного-двух), а так все было в норме и полностью соответствовало понятию урока.


Было ли на занятиях что-либо неожиданно хорошее?
Неожиданно хорошим на занятиях было прослушивание польских песен, просмотр роликов и фильмов на изучаемом языке — это очень порадовало, по скольку не все преподаватели используют мультимедийные возможности во время уроков и больше задают такие задания на дом.
Drobny komentarz: tak mi się wydaje, że ja takie rzeczy też dawałem głównie jako zadania domowe (mieliśmy naprawdę niewiele czasu). Chyba że Natalia całe swoje życie zaczęła postrzegać jako jedną wielką lekcję języka — w pewnym sensie o to w całym tym blogu chodzi :)

Было ли на занятиях что-либо неожиданно отстойное?
Ничего отстойного на занятиях я в принципе не помню, возможно это свойства памяти, хотя на память я не жалуюсь))))


Как вы думаете: если бы вы обратились не ко мне, полученное качество занятий было бы хуже/лучше?
Я считаю, что Ваши занятия были достойными, и по скольку я получила ожидаемый результат, то не берусь сказать было ли бы качество занятий хуже или лучше, если бы я обратилась к кому-то другому. Хотя одно могу сказать точно, если бы я обратилась на другие курсы обучения языка — это было бы дольше и дороже для меня, так как в моем случае важно было выучить язык быстро — то Вы мне в этом очень помогли.


Были ли вы (на ваш взгляд) хорошей ученицей? Почему?
Я была нормальной ученицей — не хорошей, но и не плохой)) Иногда я не выполняла домашнее задание, по скольку иногда была слишком занята на работе и под вечер, когда нужно было делать задание, я была уставшей, а иногда меня одолевала лень. Но я не могу сказать, что была плохой, так как всегда старалась на уроках и слушала своего учителя.


Какого вопроса не хватает?
Я думаю, что не хватает вопроса "Чего было мало на занятиях?" Мало было времени. Час-полтора — это не очень много, но тут у нас не было другого выхода, потому что у меня была работа и занятия проводились во время моего обеденного перерыва.





Dziękuję Natalii jeszcze raz dobrze spędzony czas oraz inspirujący przykład. Jeśli Ukrainka potrafi nauczyć się polskiego od zera do poziomu B2 w pół roku, to dlaczego Polakom nauka rosyjskiego miałaby zajmować więcej czasu? :)

P. S. To naprawdę inspirujące! Ja, na przykład, o wiele dłużej tego języka się uczyłem.

P. P. S. I chyba do dziś się nie nauczyłem...

13 апр. 2012 г.

Pożywienie dla myśli

Jednym z ważnych elementów znajomości języka jest rozumienie mowy ustnej. Nie odkryję Ameryki, jeżeli powiem, że słuchać uczymy się przez słuchanie; im tego słuchania więcej, tym lepiej.

Oczywiście, na samym początku nauki, kiedy dopiero co przerobiliście pierwszy podręcznik (lub pobraliście kilkadziesiąt lekcji od native-speakera), słuchanie oryginalnych materiałów może wydać się bardzo, ale to bardzo trudne.

Jest w tej kwestii kilka standardowych rozwiązań. Na przykład, można słuchać wiadomości z radia lub telewizji. W wielu stacji wiadomości są co jakiś czas powtarzane, więc będziecie mogli przesłuchać trudniejsze kawałki raz jeszcze, bez konieczności nagrywania. Prezentatorzy zwykle mówią bardzo wyraźnie, a poza tym, ogólna treść wiadomości międzynarodowych jest przewidywalna, wystarczy uprzednio posłuchać stacji w języku, który już dobrze znacie.

Gołym okiem widać tu kilka problemów. Po pierwsze, na pewnym etapie nauki nie zawsze jest się w stanie zapisać nieznane słówko lub zwrot, zgadnąć, jakie dokładnie litery go tworzą, czy jest pisane razem/oddzielnie, a w dodatku zrobić z tego mianownik/bezokolicznik, by można było sprawdzić w słowniku. Jeśli chodzi o skomplikowane przypadki koniugacji, polecam korzystanie z dobrego translatora. A żeby poradzić sobie z ortografią, musimy dużo czytać.

Po drugie, materiał, z którym pracujemy, musi być dla nas interesujący. Jeśli ktoś rzeczywiście interesuje się polityką lub katastrofami, to nie będzie miał problemów ze słuchaniem wiadomości przez dłuższy czas. A jednak nie zawsze tak jest. Niegdyś w ostatniej klasie szkoły, gdy na kilka miesięcy odebrano mi komputer, zacząłem codziennie słuchać VOA News (wyboru stacji dokonałem na podstawie jakości sygnału). Do popularnego słownictwa zaliczały się wówczas suicide bombers, refugee camps, weapons of mass destruction, American troops i oczywiście Donald Ramsfeld. Rzecz jasna, kiedy nowe słówka "zaczęły się kończyć" i stwierdziłem, że już rozumiem wszystko (czyli mniej więcej po dwóch tygodniach słuchania), moja ciekawość do tej stacji spadła.

W celu poszukiwania ciekawych materiałów do słuchania warto zwrócić uwagę na książki mówione  szczególnie na te dostępne wraz z wersją tekstową. W tym celu (jeśli uczycie się rosyjskiego i/lub angielskiego) przyda się między innymi mój blog — będę od czasu do czasu publikował info o tego typu materiałach.



Dziś opowiem o rosyjskiej książeczce na temat wegetarianizmu autorstwa Piotra Szczekalewa. Zobaczyłem ją po raz pierwszy w Irkucku, w barze "Govinda" ("Govinda" to sieć wegetariańskich barów, znana w wielu miastach w Rosji i na Ukrainie; one są nieco podobne do warszawskiej Vegi). Książeczka jest wieloletnim projektem rodzinnym; żona Piotra jest autorką bardzo ciekawego rozdziału o wegetariańskim macierzyństwie. Zarówno MP3 jak i PDF można legalnie za darmo ściągnąć tu: www.GoVegetarian.ru Nie jest ta książeczka jakąś "prawdą objawioną", a jednak zachęca do zastanowienia się nad tematem :)

A tak na marginesie, wegetarianinem zostałem 7 lat temu, w kwietniu 2005 roku, gdy przyjaciel zapoznał mnie z pewnym esejem Kurdiumowa (by przeczytać cały esej, szukajcie słowa "Далее" w końcu każdej części).

9 апр. 2012 г.

Językowe jaja

Przedstawione zdjęcie zrobiono w lipcu 2011-ego na Kolei Krugobajkalskiej (wspaniałe miejsce dla wypraw!). Ten w żółtym to ja, a ten z tyłu to flamedragon27, mój dobry kolega z Białorusi, aktywny podróżnik-autostoper, wielki specjalista od pogaduszek, medytacji i języków obcych. Kamerę trzyma prawdopodobnie nasza wspólna znajoma Jewgenija, świetna syberyjska dziennikarka. Jewgenija jest tak słodka, że swego czasu o jej uśmiechu ukazał się poemat. Ale nie o tym mowa.

w tle widać jezioro Bajkał

W poprzednim wpisie mówiłem o tym, jak ważne są znajomości z ludźmi, uczącymi się języków obcych. To takie proste, prawda? Jeśli chcesz być bogaty, warto zaprzyjaźnić się z tym, kto już jest bogaty; jeśli chcesz osiągnąć sukces w jodze, poznaj się z ludźmi, którzy już od dawna ją praktykują, itd. A dla uczących się języków obcych wielkim szczęściem jest spotkanie kogoś, kto tych języków się skutecznie uczy. Znajomość z Aleksandrem (którego nazywam "Саша Ювелир", choć on nie do końca się na to zgadza, zdając sobie sprawę z pochodzenia tego zwrotu) jest dla mnie taką właśnie inspiracją. Absolwent fakultetu tłumaczeń Mińskiego Państwowego Uniwersytetu Lingwistycznego, on świetnie włada angielskim, niemieckim i francuskim (radzi sobie nawet z symultanicznymi tłumaczeniami), uczy się również innych języków. Pewnego dnia, tuż przed ukończeniem studiów, Sasza dogadał się ze swoją wykładowczynią i zaprosił mnie do udziału w jednym z konwersatoriów na swojej uczelni. Byłem zaskoczony wysokim poziomem wiedzy i umiejętności, zarówno u studentów jak i wykładowczyni. I wszystko to w "zamkniętym i zacofanym kraju Łukaszenki"!

niezwykłe poczucie humoru i samoironia białoruskich studentów

Dzisiaj zechciało mi się zacytować napisany przez Saszę wielojęzyczny poemat. Podstawą jest język rosyjski (co uważam za bardzo dobry wybór dla rymowanego wiersza sylabotonicznego), w poszczególnych zwrotkach pojawiają się jednak "naleciałosci" z innych języków, z którymi autor przez dłuższy lub krótszy czas obcował.


Лінгвістычныя вычварэнні

Тёплая ночь на крыше многоэтажного дома
Лучшей весной за последние 23 года.
В деревне ждёт меня любимая Oma.
А Родина (слово) не от места, а рода.

Sitting at the bus stop, schreibe, пускаю слюни.
Плакать, кричать, смеяться - всё под дождём!
Истина есть в букваре и у Лао Цзюня.
Всё наладится, ведь мы все когда-то умрём.

Закрываю глаза. Вижу тебя и пои.
Каждый раз убеждаюсь в том, что лучшее в малом.
За дротам забаронены спіртныя напоі
Для проспавших без вести, без вести под одеялом.

Someone's lost their dog. Я же ищу бога.
Ich freue mich darüber, dass Sonne noch греет.
Also, что дорого мне? ДорогА дорОга,
А также восток, который напалмом алеет.

Я хочу быть с тобой, но поезд этот в огне.
Так уедем на нём па чыгунцы, ведущей в Крым.
Je ne mange pas six jours, tu me très bien connais.
Seni seviyorum - et encore teşekkür ederim.

В горах распустились тюльпаны. The world's in blossom.
Ты только скажи: пойду я туда напролом.
Time is almost up. Я готов побежать босым.
И, bridging the gap, прокричать שלום шалом!

السلام عليكم - peace upon you! And peace on Youtube!
Мир в Бейруте скорее пришелец в камнях Баальбека.
Ах, лучше б, наверно, я в Глазго сходил на U2.
"What is life? Why I'm here? Who am I?" - пытанні-здзекі.

Оставалось рукой подать до телепортации.
Я жду, что ты позвонишь, но это опасно.
Люди, смотрите в небо - без мотивации!
Живите этим мгновеньем - оно прекрасно! 8)

(c) 28.05.11

Teraz czas na mój krótki komentarz. Oczywiście, nie jest to metoda nauki języków (chociaż w pewien sposób pomaga uczeniu się szybkiego przełączenia z jednego języka na inny, czyli bardzo ważnej umiejętności, w szczególności dla tłumaczy ustnych). Jest to raczej sposób na pochwalenie się już osiągniętym rezultatem. Zdaję sobie sprawę również z tego, że niektóre z wykorzystanych języków autor może znać w stopniu bardzo słabym lub nie znać w ogóle. A jednak pisanie oraz czytanie czegoś takiego może się okazać świetną przygodą intelektualną, oraz metodą na promowanie języków obcych w swoim otoczeniu. To samo dotyczy wielu innych zabaw językowych, o których mam zamiar kiedyś tutaj napisać. 

Na sam koniec zachęcam do bliższego zapoznania się z blogiem Saszy. Można tam przeczytać bardzo interesujące wspomnienia z jego studiów (w języku rosyjskim), oraz ściagnąć jego liczne prace w języku angielskim.

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Hosted Desktop