Показаны сообщения с ярлыком polski jako obcy. Показать все сообщения
Показаны сообщения с ярлыком polski jako obcy. Показать все сообщения

10 нояб. 2012 г.

Wielkie brawa dla mamy! Parę słów o Karcie Polaka

Dzisiaj opowiem o pewnym kontrowersyjnym dokumencie szczególnie popularnym w moim regionie Ukrainy – o Karcie Polaka. Na końcu jest mały prezent dla uczących się rosyjskiego.

Niniejszy wpis dedykuję mojej mamie, która w dość poważnym wieku nauczyła się podstaw języka polskiego, a także odpowiedzi na kilkadziesiąt podchwytliwych pytań (jakich pytań? – o tym za chwilę), przeszła rozmowę u konsula (co prawda, nie za pierwszym razem), i nareszcie dostała swoją pierwszą zagraniczną wizę. Z tej właśnie okazji jedziemy na krótki urlop do Polski (mniej więcej na tydzień, od 17. listopada. Jeżeli jesteś zwolennikiem CouchSurfingu, możesz nas zaprosić na kilka dni – będziemy w Warszawie, Krakowie, we Wrocławiu, możliwie także w Poznaniu (tam przy okazji można by urządzić spotkanie blogerów językowych – nie wiem jeszcze, czy będą chętni). Zaproszenia do innych ciekawych miast także przyjmujemy :) Pisz do mnie:ros.native@gmail.com

Otóż czym jest Karta Polaka? To „dokument potwierdzający przynależność do narodu polskiego”, wydawany od marca 2008 w krajach byłego ZSRR. Oficjalne informacje nt. Karty odzwierciedlone są w Wikipedii. Tutaj postaram się krótko opisać najciekawsze kwestie, o większości z których mówi się mało lub nie mówi się w ogóle.

1. Kwestia językowa. Być może to nie jest najważniejsze, ale musimy od tego zacząć, skoro prowadzę bloga o językach: warunkiem przyznania Karty Polaka jest „przynajmniej podstawową znajomość języka polskiego”. To powoduje znaczny wzrost zainteresowania językiem „wśród mas ludowych” – szczególnie w takich regionach jak mój, w których chyba co trzecia osoba jest w stanie udowodnić, że ma polskie korzenie. W związku z tym my, nauczyciele polskiego, mamy więcej pracy. Niestety, chętni do Karty zwykle nie są najlepszymi uczniami – już pisałem o tym tutaj.

Przy okazji: czym dokładnie jest „podstawowa znajomość języka”? Z jednej strony, określa to pewien dokument, który znalazłem na tej samej Wikipedii. Ale, z drugiej strony, o wszystkim i tak decyduje konsul. Np. u nas w Winnicy można mówić byle jak, grunt by orientować się w sytuacji i w odpowiednim momencie powiedzieć: „Ma Pan rację, mówię z błędami. Ale właśnie po to ubiegam się o Kartę, żeby pojechać do Polski i lepiej nauczyć się języka przodków” :)
Słyszałem, że w niektórych konsulatach musisz mówić perfekcyjnie. Szczerze mówiąc nie wiem, czy tak jest naprawdę, czy po prostu mieszkańcy Lwówszczyzny myślą, że bez żadnych przygotowań znają język w stopniu podstawowym (skoro potrafią np. sprzedać Polakowi wódkę i papierosy), i dlatego nie chcą się uczyć...

2. Przynależność do narodu... co to jest? Odpowiadając na jedno z pytań wywiadu poglębionego dziewczyny, która pisała pracę magisterską o Karcie Polaka na UW, powiedziałem, że to jest „dokument o wirtualnej tożsamości narodowej”. I rzeczywiście: „przynależność do narodu” to nie narodowość . Żeby uzyskać Kartę, nie musimy rezygnować z jakiejkolwiek tożsamości narodowej. Co więcej, wg oficjalnych statystyk, jest pewien odsetek osób, które we wniosku o przyznanie Karty Polaka wskazały, że nie są narodowości polskiej. Jest ich względnie mało, ale nie zmienia to faktu, że uważanie się np. za Ukraińca nie przeszkadza w przyznaniu Karty. Dlatego trochę śmiesznie brzmią komentarzy osób z polskim korzeniem, które nie ubiegają się o Kartę „by nie zdradzić swojej ukraińskości”.

3. Po co? Kolejną niespodziewaną rzeczą, o której dowiedziałem się pod czas wywiadu poglębionego, był fakt, że niektóre starsze panie gdzieś tam we Lwowie ubiegają się o Kartę Polaką, nigdy nie mając zamiaru pojechania do Polski. Mówią, że zdrowie już nie pozwala na dalekie podróże, a Karta Polaka jest im potrzebna jedynie po to, „żeby było w jakimś oficjalnym dokumencie napisane, że są Polkami”. Rzeczywiście, zarówno we współczesnych ukraińskich dowodach osobistych, jak i w paszportach, nie ma ani słowa o narodowości (przy okazji: Karta Polaka o narodowości także nic nie mówi, tylko o wspominanej już „przynależności do narodu”).

Nie wiem, może lwówskie babcie po prostu robiły sobie jaja z młodej badaczki, ale tak naprawdę ludzie zwykle chcą uzyskać Kartę z kilku powodów:
  • Bezpłatne wizy + zdecydowanie mniej kłopotu. Opłaty za polskie wizy krajowe dla wszystkich obywateli Ukrainy zniesiono dopiero miesiąc temu (we wrześniu 2012); w innych państwach byłego ZSRR wiza nadal kosztuje kilkadziesiąt euro – nie dotyczy to jedynie posiadaczy Karty. Ale nie tylko o pieniądze chodzi: z Kartą Polaka nie potrzeba żadnych bzdurnych zaproszeń, ubezpieczeń, oświadczeń z pracy i tak dalej. Nie musisz nikomu tłumaczyć, gdzie i po co jedziesz – i w ten sposób chociaż trochę czujesz się człowiekiem wolnym. Poza tym, wiosną 2010. granicy tej wolności wyraźnie się rozszerzyły: z polską wizą krajową możemy teraz spokojnie podróżować po wszystkich krajach strefy Schengen.
  • Darmowe studia w Polsce. Pomysł o studiach za granicą robi się u nas niebywale popularny. Rodzice chętnie wydają olbrzymie pieniąze, by dziecko dostało dyplom na byle jakiej polskiej uczelni – niech to będzie nawet jakaś prywatna pseudo uczelnia „dziennikarstwa, ekonomii, zarządzania czy zarządzania ekonomią dziennikarstwa”. W przeciwieństwie do czegoś takiego, Karta Polaka uprawnia do bezpłatnych studiów na polskich uczelniach państwowych – w tym nawet najbardziej prestiżowych. Można nawet ubiegać się o stypendium.
  • Zniżki na PKP, bezpłatne wejście do muzeów. Trzeba być takim wariatem jak ja, żeby naprawdę lubić polskie pociągi i podróżowanie 2. klasą. Do większości muzeów państwowych nie chciałoby się iść drugi raz, gdyby nie dział sztuki współczesnej. Jakkolwiek by było, te zniżki naprawdę działają i jestem za nie wdzięczny.

Według ustawy jest jeszcze kilka uprawnień dla posiadaczy Karty – np. możliwość założenia w Polsce działalności gospodarczej na tych samych warunkach co obywatele państwa. Nie wiem, jak jest teraz, ale parę lat temu słyszałem od pewnego przedsiębiorcy, że to nie było jeszcze zrealizowane w praktyce.

A co zyskuje na tym Polska? To chyba oczywiste :) Oprócz „spełnienia moralnego obowiązku”, o którym mowa w ustawie, zyskuje się siłę roboczą i przyszły kapitał ludzki, który w dodadtku już trochę zna język, a także turystów z kasą, którzy oprócz sklepów i barów pójdą sobie kulturalnie do muzeum...

4. Chciwość i chytrość

— Може ти тоже жид?
— Нє, я — украінєц...
— Такий, як я китаєць.
© Лесь Подерв'янський

Jeżeli są uprawnienia i przywileje, zawsze będą osoby, chętne do ich uzyskania, w tym w sposób „nie do końca uczciwy”. Na przykład, pewien młody wykładowca z UW, z którym kiedyś miałem zajęcia, pewien czas temu spędził pół roku na stypendium w jednym z państw Azji Centralnej i przy okazji postanowił zbadać polskość tych, kto dostawał w tamtym kraju Kartę Polaka. Wyniki badania były tak przerażające, że postanowił ich nie publikować: „Szkoda mi tych ludzi...” Ja osobiście w tamtym kraju nie byłem i znam o sytuacji tylko z drugiej ręki; ale znam inny przykład: spotkałem kiedyś Ormiańczyka z Gruzji, który studiował na Ukrainie, nieźle mówił po polsku i już rozglądał się za jakąś organizacją polonijną, która wsparłaby jego staranie o Kartę :) I to w sumie nie jest tak złe – przecież jeden Bóg wie, czym jest ta „przynależność do narodu”; może akurat aktywnego i pomysłowego Ormiańczyka polskiemu narodowi brakowało do pełni szczęścia? :) Źle (moim zdaniem) jest dopiero wtedy, gdy w celu załatwienia sprawy kandydat zaczyna szukać, komu i jak dać łapówkę. Niestety, zamieszczając ogłoszenia o tym, że przygotowuję do złożenia dokumentów i rozmowy z konsulem, od takich osób także dostawałem telefony:
– Czy wiesz, w jaki sposób mogę dać konsulowi łapówkę?
– Wiem, że łapówek lepiej nie dawać nigdy i nikomu...

5. Dziwne ograniczenia. Żeby trochę powstrymać rozpowszechnienie „błyskawicznej polskości” na wschodzie, pojawiły się nieco bzdurne ograniczenia. Na przykład, „wykaz organizacji polskich i polonijnych uprawnionych do wystawiania zaświadczeń”. Oczywiście, utrudnia to rejestrację fikcyjnych organizacji w celu wystawiania falszywych zaświadczeń. Ale jednocześnie jest to sprzeczne z tekstem ustawy, według której to miało być „zaświadczenie organizacji polskiej lub polonijnej działającej na terenie jednego z państw, o których mowa w ust. 2, potwierdzające aktywne zaangażowanie w działalność na rzecz języka i kultury polskiej lub polskiej mniejszości narodowej przez okres co najmniej ostatnich trzech lat” – jak widać, na początku chodziło o aktywne zaangażowanie, a nie o to, by organizacja znałazła się na jakiejś krótkiej liście uprawnionych do wystawiania zaświadczeń.

Kiedzy dzwonisz lub idziesz do konsulatu w sprawie Karty Polaka, musisz mówić tylko po polsku, nawet jeżeli rozmawiasz z takim samym Ukraińcem, jakim jesteś; ale to nie szkodzi, darmowa praktyka językowa zawsze się przyda :) Co gorsza, pojawiła się lista pytań o historii i kulturze polskiej, które mogą być zadane na rozmowie u konsula; tym czasem rozmowa ta już prawie oficjalnie nazywa się egzaminem – patrz np. artykuł „Co trzeba wiedzieć na egzaminie?”, umieszczony na jednym z polonijnych portali. Oczywiście, jest to ciekawa lektura i nie ma nic złego w tym, żeby chociaż raz te pytania przejrzeć. Ale uczyć się na pamięć tego, kto wygrał starcie pod Płowcami w roku 1331 i o co chodziło w Testamencie Krzywoustego to jednak niezły „demotywator” dla wielu ludzi. A co ustawa na to? Według ustawy wymagana jest „znajomość i kultywowanie polskich tradycji i zwyczajów”. Żadnego słowa o historii. Kiedy ja parę lat temu składałem dokumenty na Kartę Polaka, tego typu pytań nie było. Teraz są. Nikomu nie polecam uczyć się tego wszystkiego na pamięć, można te pytania i odpowiedzi po prostu przejrzeć; lepiej uważnie przeczytać ustawę i działać w jej ramach.

Mimo wszystko mamie udało się przebrnąć przez te wszystkie „kręgi piekła” i dostać wymarzony dokument. Tutaj na zdjęciu widać, jak mama dostaje jakieś coś za sukcesy w nauce w klubie języka polskiego, od wolontariuszek Marty i Iwony. Najciekawsze jest to, że akcja odbywa się pod amerykańską flaga :)


Jeszcze raz brawa dla mamy! Jedziemy do Polski!

P.S. A teraz prezent dla uczących się rosyjskiego. Tutaj znajdziesz starą dwujęzyczną ulotkę informacyjną o Karcie Polaka – po polsku i po rosyjsku.

16 апр. 2012 г.

Doświadczony lektor kluczem do sukcesu


Wśród licznych celów tego bloga mogę wymienić promocję oraz ciągłe polepszenie jakości świadczonych przeze mnie usług. Zamiast uzyskania "klasycznych" opinii postanowiłem robić coś bardziej użytecznego, a mianowicie zwracać się do swoich byłych i obecnych uczniów z określoną listą pytań ewaluacyjnych. Myślę, że będzie to dobra okazja do zastanowienia się nad tym, czego wszyscy oczekujemy od "idealnego" (dla nas) lektora.


Pierwsza odpowiedź, którą dostałem, pochodzi z Ukrainy. Jej autorka, Natalia, od listopada 2010 do kwietnia 2011 od zera nauczyła się z moją pomocą języka polskiego. Już w trakcie nauki korzystała ze zdobytej wiedzy w pracy (i dotychczas tam pracuje — jest tłumaczką w bardzo poważnym urzędzie). Pod sam koniec naszych zajęć Natalia także zdążyła szczęśliwie wyjść za mąż (chociaż tego, oczywiście, nie każdemu z moich słuchaczy mogę zagwarantować :)

Zatem oddaję głos Natalii. Nie wątpie w to, że ona bez żadnego problemu moglaby odpowiedzieć na te pytania po polsku  ale tak się złożyło, że wybrała w tym celu język rosyjski. A więc mamy także okazję poczytać autentyczną wypowiedź po rosyjsku.

* * *

Здравствуйте, Дмитрий!
Вот ответы на поставленные вопросы:


Удалось ли вам (в период занятий) достичь поставленных целей по изучению языка?
Да, мне удалось практически за пол года выучить польский язык на уровне понимания сказанного, написанного, а так же довести его до уровня который делал возможным писать самостоятельно на польском языке.


Насколько мне удалось подобрать учебный материал/программу под ваши потребности?
Материал был подобран очень хорошо, поскольку он отвечал моему уровню знания языка и усложнялся по ходу моего развития в изучении польского.


Чего не хватало на занятиях?
На занятиях не хватало только еще учеников с таким же уровнем, что бы можно было практиковаться в устной  разговорной речи (хотя бы еще одного-двух), а так все было в норме и полностью соответствовало понятию урока.


Было ли на занятиях что-либо неожиданно хорошее?
Неожиданно хорошим на занятиях было прослушивание польских песен, просмотр роликов и фильмов на изучаемом языке — это очень порадовало, по скольку не все преподаватели используют мультимедийные возможности во время уроков и больше задают такие задания на дом.
Drobny komentarz: tak mi się wydaje, że ja takie rzeczy też dawałem głównie jako zadania domowe (mieliśmy naprawdę niewiele czasu). Chyba że Natalia całe swoje życie zaczęła postrzegać jako jedną wielką lekcję języka — w pewnym sensie o to w całym tym blogu chodzi :)

Было ли на занятиях что-либо неожиданно отстойное?
Ничего отстойного на занятиях я в принципе не помню, возможно это свойства памяти, хотя на память я не жалуюсь))))


Как вы думаете: если бы вы обратились не ко мне, полученное качество занятий было бы хуже/лучше?
Я считаю, что Ваши занятия были достойными, и по скольку я получила ожидаемый результат, то не берусь сказать было ли бы качество занятий хуже или лучше, если бы я обратилась к кому-то другому. Хотя одно могу сказать точно, если бы я обратилась на другие курсы обучения языка — это было бы дольше и дороже для меня, так как в моем случае важно было выучить язык быстро — то Вы мне в этом очень помогли.


Были ли вы (на ваш взгляд) хорошей ученицей? Почему?
Я была нормальной ученицей — не хорошей, но и не плохой)) Иногда я не выполняла домашнее задание, по скольку иногда была слишком занята на работе и под вечер, когда нужно было делать задание, я была уставшей, а иногда меня одолевала лень. Но я не могу сказать, что была плохой, так как всегда старалась на уроках и слушала своего учителя.


Какого вопроса не хватает?
Я думаю, что не хватает вопроса "Чего было мало на занятиях?" Мало было времени. Час-полтора — это не очень много, но тут у нас не было другого выхода, потому что у меня была работа и занятия проводились во время моего обеденного перерыва.





Dziękuję Natalii jeszcze raz dobrze spędzony czas oraz inspirujący przykład. Jeśli Ukrainka potrafi nauczyć się polskiego od zera do poziomu B2 w pół roku, to dlaczego Polakom nauka rosyjskiego miałaby zajmować więcej czasu? :)

P. S. To naprawdę inspirujące! Ja, na przykład, o wiele dłużej tego języka się uczyłem.

P. P. S. I chyba do dziś się nie nauczyłem...

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Hosted Desktop